Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Dragosani:
I usłyszała śmiech z góry.
- Nie wiem, czy chcesz poznać jakie mam zachcianki! - odparł Drago, wciąż się śmiejąc. - Ale i winem nie pogardzę. Złe w sumie nie było.
Armin:
- Naprawdę? Dzięki. - powiedziała ciemnoskóra wstając od stołu. - ÂŻyczę państwu dobrej nocy. - dodała po chwili i przeciągnęła się. Wyszła z pomieszczenia wraz z krasnoludem i skierowała się w stronę łóżek. - Dobranoc Silionie. - zawołała do mężczyzny. Szła przez krótki moment, kiedy już znalazła się w poszukiwanym miejscu. Wybrała sobie łóżko pierwsze z brzegu. Zauważyła, że niektórzy już zdążyli zasnąć. Maurenka postanowiła, że zrobi to samo, w końcu jutrzejszy dzień miał być dla wszystkich pracowity. Znalazła gdzieś w ciemności swoją torbę z przeróżnymi manatkami i włożyła do niej swoje bronie. Nie chciała mieć potem od nich odcisków, kiedy się obudzi. Położyła ją koło łóżka, a ona położyła się na łóżku. Patrzyła sobie w sufit, jeśli można tak było nazwać te stare deski. Rozmyślała przez chwilę o tym co mówił Melkior i Dragosani. Czy ta wyprawa może się skończyć klęską? Czy mogą to być nasze ostatnio chwile? Te pytania dręczyły ciemnoskórą przez moment, ale wkrótce Armin zamknęła swoje ciemne oczy i odpłynęła w krainę snów...
Evening Antarii:
-Nie chciałabym ich poznać. Dla własnego dobra- odparła śmiertelnie poważnie. Upatrzyła sobie miejsce koło Draga. Skupiła na nim myśli i energię magiczną. Po chwili jej ciało zmaterializowało się właśnie tam, metr nad podłogą bocianiego gniazda. Eve udało się wylądować nie ulewając nawet kropli trunku.
-Wedle życzenia- podała Dragosaniemu pucharek. Sama zaś oparła się o barierkę, ale nic nie widziała, prócz czarnej toni morza i nieco jaśniejszego pokładu statku.
-Patrzenie na morze w nocy jest bez sensu. I tak nic nie widać- stwierdziła z grymasem.
Melkior Tacticus:
Melkior też życzył wszystkim dobrej nocy i udał się do kajuty, tam zasiadł przy biurku i wziąwszy jedną z ksiąg zaczął pisać. Miał nadzieję że ktoś kiedyś przeczyta wpisy z tego dziennika, przejrzał jeszcze mapy. A może by tak jednak? Pomyślał patrząc na Zuesh, zwinął mapę i poszedł spać.
Dragosani:
Twarz Draga wyszczerzyła się w uśmiechu, gdy Evening zmaterializowała się obok niego. To ci dopiero obsługa. Przyjął puchar i upił łyk. Po tym oddał naczynie anielicy. Mieli tylko jedno, trzeba było się dzielić.
- Widać bardzo wiele, ale nie potrafisz patrzeć - odparł mentorskim tonem. - Na przykład tam... - Przysunął się bliżej Eve i pokazał palcem pewien punkt.
- Widzisz? O, znowu! Widziałaś? - Pokazywał na coś w mroku na powierzchni wody. - To fala! - wyjawił w końcu sekret skryty w ciemności i zaśmiał się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej