Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Melkior Tacticus:
//Gorn, widoki jakie widzisz to woda. Dużo wody, mokrej na dodatek.
Silion aep Mor:
// O nie! :o Mokra woda, jesteśmy zgubieni :)
Mężczyzna rozejrzał się po zebranych, spojrzał w oczy Evening gdy ta na dłuższą chwilę zawiesiła na nim wzrok, zrobił trochę zmieszaną minę i nic nie odpowiedział.
Słuchał dalszych planów i knowań członków załogi. Dowiedział się co się stało na Zielonych Równinach i tak dalej. W ogóle dużo ciekawych rzeczy się dowiedział, obserwował z zaciekawieniem jak zebrane tutaj osoby radzą sobie w sytuacji kryzysowej.
Krasnolud zaśmiał się słysząc tekst Domenika o dwóch argumentach Eve. Bo prawda była taka że dla niego to było śmieszne.
Zerknął na Armin i odpowiedział na jej pytanie.
- Dyplomatą zbyt dobrym nie jestem ale w razie czego mogę spróbować pogadać lecz wpierw musiałbym się tam dostać, no wiecie, ja skrzydeł nie mam, nie polecę choć w sumie skrzydlaty krasnolud wyglądałby dość dziwnie, no wiecie to takie nienaturalne, ktoś kto jest przystosowany do życia pod ziemią miałby zwiedzać przestworza... - urwał bo zdał sobie sprawę że zbyt odbiegł od tematu - W zasadzie to moje rodzinne ziemię ale też ziemię które dobrowolnie opuściłem, siłą rzeczy po tylu latach prawdopodobnie wszyscy o mnie tam zapomnieli, rodzice zresztą też. Nie wiem jak zareagują na nieznanego krasnoluda spod Valfdeńskiej bandery, czy nie będą podejrzliwi? Hmm... Możemy tylko snuć domysły ale podoba mi się to że mamy już kilka ewentualnych rozwiązań. - rzekł dumny z załogi.
- Taka sprawa bo widzę że nie wszyscy są odpowiednio odziani, to jest Torgon, ziemię krasnoludów, zimno jak diabli i te sprawy. Więc jeśli ktoś może zabrał przez przypadek zimowe ubranie to było by dobrze sobie je przywdziać, taka mała rada... - rzekł przygryzając wargę, martwił się o resztę załogi, on był gruboskórny, jemu odmrożenia nie groziły - Tak więc to jest moje zdanie i ja tak pamiętam te ziemie ale skoro płyniemy na wyspy to może jednak być cieplej i w ogóle, chyba że klimat się zmienił i teraz mamy tam dżunglę. - zaśmiał się.
- Kapitanie Melkiorze, aj aj, jakie są twoje wieści na temat warunków termicznych na ziemiach krasnoludów bo mogę mieć stare informacje.
Na koniec spojrzał na Armin i zastanawiał się czy zapakowała do swoich pakunków ciepłą zbroję z wilczej skóry.
Dragosani:
"Zielone Równiny". Te słowa ożywiły w pamięci Draga wspomnienia. Chaosu, mordu, krwi i śmierci tysięcy istot. W większości bezsensownej śmierci w imię chorych ambicji Meaneba. Antares doskonale pamiętał tamtą bitwę. Oraz tę, która ją poprzedzała, pod Atusel, gdy te było jeszcze małą wioską. Rozejrzał się po zebranych i uświadomił sobie, że był chyba tutaj jedynym, który brał udział we wspomnianej bitwie. No, może z wyjątkiem Domenica i Yarpena. Co do niej, to nie wiedział tego. Nie pamiętał ich z pola bitwy. Z którejkolwiek w jej stron. Dało to do myślenia wampirowi o tym, jak młodzi sa członkowie tej załogi.
- Niestety nie mamy wpływu na przeszłość. Istotnie na Zielonych Równinach dość mocno dokopaliśmy krasnoludzkim wojskom. Zresztą oni nam także, zginęło wielu dobrych ludzi. I nie tylko. Jednak chyba nawet twardogłowe krasnoludy zdają sobie sprawę kto był prawdziwym winnym tej bitwy. I kto ich ostatecznie zdradził. Nie sądzę, aby po tych latach chowały urazę za to, że Valfden się broniło.
Kenshin:
W sumie skoro mamy sporo czasu to warto zapytać nieśmiertelnego, co na tej bitwie się działo. Kenshin jako mieszkaniec i bojowinik, który działał po stronie rojalistów mógłby też co nieco opowiedzieć o swoich walkach i morderstwach na zlecenie, jednakże na co to komu? Te sprawy nie dotyczyły tutejszej grupie a jego samego. Dlatego bez większego oporu spytał starego Draga.
- Drago? Wtrącił się Kenshin.- Opowiesz nieco o wydarzeniach na Zielonych równinach? Mamy sporo czasu a opowieść zawsze zajmie troszkę czasu. Oczywiście jeśli masz chęć?
Spytał niepewnie, bo wampiry również mają swoje humorki. Tutaj ork opierał się na Gunsesie, który był bardzo specyficznym wampirem, ale może Drago jest bardziej na luzie? Zaraz się o tym przekona jak i każdy inny.
Melkior Tacticus:
- No tak wielki kawał skały który spopielił spory kawał kontynentu miał zapewne wpływ na klimat, spodziewam się raczej umiarkowanych temperatur, w końcu znajdziemy się blisko równika. W środku Veris. Niestety nasze kroniki milczą jeśli chodzi o szczegółową geografię. Nie wiedzieliśmy przecież o kunanach mimo iż to "za rogiem". Mniejsza z tym. - nawilżył gardło winem - 20 lat to dość czasu, Erich III Fremanburgeum napewno nie jest głupcem. Miejmy nadzieję że jego szlachta też.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej