-Dziękuję- szepnęła gdy przed jej nosem znalazła się gorąca herbata. Przynajmniej dżentelmen. Pachniał lasem, to dało wyczuć się od razu. Może był myśliwym? Postanowiła go o to później zapytać.
-Od razu wiedziałam, że coś z nim nie tak, kiedy zaczął się na mnie gapić i uśmiechać w psychopatyczny sposób. Często pan tu bywa?- Eve rozpogodziła się. Na jej twarzy pojawił się nawet szeroki uśmiech. Ciepły napój zdecydowanie poprawił jej nastrój.
-A szukam moich przyjaciół z Efehidonu... Jeśli chodzi panu o ich opis... Cóż, Silion to krasnolud ale WYSOKI jak na tę rasę. Z krótką brodą na dodatek. Był kiedyś lordem elektem, ma też sporo ziemi- Atusel i Kordon, i jest szlachcicem. Hmm... Przy sobie nosi topór i kuszę. Do tego nosi czarny płaszcz z czerwonymi elementami - moje dzieło tak na marginesie. Armin zaś jest typową maurenką. Ostatnio miała na sobie wełniane ubrania, czapkę, rękawiczki... Nie jest szlachcianką, raczej zwykłą dziewczyną, ale bardzo zaradną i umiejącą walczyć. Acha, Silion miał też konia... Czarnego ogiera. Nie wiem jak na niego wskakuje, ale jakoś mu się udaje- tu zachichotała krótko. Przypomniała sobie, że przecież nie sprawdziła czy koń stoi przed karczmą. -I tak, rzeczywiście są dziwną parą. Mieli tu na mnie czekać godzinę temu. Jednak nieco spóźniłam się na to spotkanie krążąc po Metr. Ani widu ani słychu... Jedyne co, to wiem, że Silion zamówił czekoladę, całkiem cenną. I że maurenka miała jakiś wypadek... Zemdlała na środku karczmy z tego co wiem od tego wrednego karczmarza. Czy ten opis coś panu mówi? Bardzo mi zależy by ich znaleźć... - urwała. Po chwili milczenia zaczęła nieśmiało. - I mam też do pana pytanie... Jest pan myśliwym? Cóż, zobaczyłam ten łuk, na dodatek lekka zbroja z wilka. Zdobywa pan trofea i je sprzedaje?