Autor Wątek: Zachwiana równowaga  (Przeczytany 46289 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #140 dnia: 28 Sierpień 2015, 22:45:47 »
Ciemnoskóra otworzyła usta i wypiła odtrutkę. Nadal wyglądała źle, ale może odtrutka przyniesie efekt w późniejszym czasie. Armin położyła głowę na ramieniu mężczyzny. Odetchnęła głęboko i próbowała się uspokoić. - Opowiem ci wszystko potem, dobrze? - powiedziała słabym głosikiem. Maurenka nawet nie próbowała wstawać, była jeszcze mocno osłabiona, więc jej ciało jeszcze sprawnie nie funkcjonowało. Na szczęście krasnolud miał przy sobie odtrutkę. Gdyby nie to, kobietę mógł spotkać naprawdę fatalny los. Ciemnoskóra spojrzała zmęczonym wzrokiem na twarz ukochanego. - Dziękuję za uratowanie. - wyszeptała Armin.
« Ostatnia zmiana: 28 Sierpień 2015, 23:00:12 wysłana przez Armin »

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #141 dnia: 28 Sierpień 2015, 22:59:03 »
Eve dotarła do owej zapuszczonej chaty. Rozejrzała się wokół, czy nie pomyliła ją z jakąś inną nędzną chałupiną.  Jednakże wokół były dość zadbane domy, tylko ten jeden się wyróżniał i bez wątpienia był poszukiwanym przez mściciel miejscem.
Dom sprawiał złe wrażenie. Jeśli to coś w ogóle można nazwać domem. Okna wszak, jeżeli nie były wybite, to były brudne i zapuszczone, nie dbano o nie wcale, a brud zadomowił się tam na dobre. Ledwo co można było przez nie dojrzeć. Jedynie zszarzały, niewyraźny obraz tak samo nędznego wnętrza. We wnękach po szybkach umieszczono dechy przytwierdzone na zardzewiałe gwoździe i liche kołki.
Eve dopadła myśl o Martinie, który musiał spędzać tu poranki, dnie i wieczory, a przede wszystkim zimne i nieprzyjemne noce. Czy to z własnej woli wybrał to lokum, czy zły los go do tego zmusił? Należało przebadać tą ruderę, bo takie miejsca jak to, przeważnie kryją w sobie najciekawsze tajemnice. Stare listy, rysunki i szkice... Ale to były tylko domysły mściciel. Rzeczywistość mogła być zupełnie inna.
Spróbowała najpierw pchnąć drzwi. Naciskała na klamkę i uderzała barkiem w ich środek, pomagając sobie telekinezą. Była to dodatkowa siła, która sama w sobie nie wyważyłaby drzwi, ale była w tym jakże pomocna.
-Nooo... Dalej. Nie chce, aby już na początku pokonały mnie jakieś głupkowate drzwi- mówiła lekko poirytowana, gdy kolejne uderzenie powodowało tylko drgania i wstrząs drewnianych wrót.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #141 dnia: 28 Sierpień 2015, 22:59:03 »

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #142 dnia: 29 Sierpień 2015, 00:07:29 »
Mężczyzna ucałował troskliwie, tak po ojcowemu kobietę w czoło. Odgarnął fale czarnych włosów spadających jej na oczy i uśmiechnął się przyjaźnie.
- Teraz zabiorę cię w miejsce gdzie będziesz mogła wypocząć. - wyszeptał maurence na ucho.
Jął ciało swej ukochanej, ciemnoskórej kobiety w swe silne ramiona i wstał, wolnymi palcami złapał też za uchwyt klatki. Wykorzystując to że wokół niego krząta się ożywiony całym zajściem tłum a karczmarz jest niski i niezbyt inteligentny, nie spostrzeżony zniknął na schodach prowadzących na piętro. Schody o dziwo nie skrzypiały więc na lekko ugiętych nogach mężczyzna cicho dotarł na górę czyli na korytarz prowadzący do pokoju. Szybkim krokiem wyminął barierki i szedł dalej przed siebie. Przystanął przy drzwiach prowadzących do jednego z pokoi i z zadziornym uśmiechem na ustach posadził Armin na ziemi. Wyjął wytrych z płaszcza i wsunął w zamek. Walczył chwilę z zapadkami w zamku lecz z każdą sekundą ustępowała kolejna z nich. Zamek został odblokowany a drzwi otworzone pewnym wciśnięciem klamki.
Pokój był duży i przytulny, ściany pomalowane zostały na ciepły, pomarańczowy kolor, Na szafkach obok wielkiego łoża z mięciutkim materacem paliły się świece. Okna zostały przysłonięte czerwonymi zasłonami. W całym pokoju roznosił się zapach pomarańczy unoszący się prawdopodobnie z kadzidełka stojącego na komodzie obok drzwi. Przed łóżkiem stała duża skrzynia, pod oknem mała komoda i miska z wodą. Stojak na zbroje i broń oraz lustro stał po prawej od wejścia.
Kruk podniósł ponownie swoją ukochaną i wniósł do pokoju, zamknął za sobą nogą drzwi i położył ją na łożu. Zasłonił okna i zaryglował drzwi krzesłem. Odłożył klatke na ziemie. Obok położyła się Luna. Wreszcie sam pod bronią położył się obok kobiety i spojrzał na nią wzrokiem pełnym troski. Z uśmiechem na ustach zaczął przeczesywać kruczoczarne włosy maurenki.
- Tak więc... Co ci się stało? - zapytał najdelikatniejszym głosem na jaki się zdobył.


Drzwi jak zostało powiedziane były mocne lecz zawiasy przerdzewiałe i stare. Dość solidny zamek nie pozwalał wejść do środka poprzez zwykłe wciśnięcie klamki, tutaj potrzebny był klucz lub brutalna siła. Mocne uderzenia Evening dodatkowo wzmocnione telekinezą sprawiły że wrota wyleciały z zawiasów i wywołując dużo hałasu wpadły do środka chatki. Można by rzec że mściciel weszła "z hukiem" wywołując zamieszanie.
Siedząca na przeciwko drzwi, na pryczy kobieta około 30-stki aż podskoczyła. Złapała za stojące obok krzesło i zasłoniła się nim spoglądając na świętą z przerażeniem.
- Kim jesteś? Czego chcesz? Przyszłaś na grabież? Nie ma tu nic cennego. Chyba nie chcesz mnie zabić? - kobieta aż się trzęsła, była spanikowana.
Kobieta sama w sobie nie wyróżniała się niczym szczególnym, wyglądała jak zwykła mieszczanka. Długie niezbyt zadbane, brązowe włosy opadały jej kaskadą na ramiona. Niebieskie oczy były pełne lęku a usta wykrzywione w grymasie. Figurę miała osy, odziana była w ciepłą wełnianą koszulę i takie same spodnie, wszystko w kolorze czerni.
Domek czy jak kto woli rudera w środku także nie zachwycała. Wewnątrz znajdowała się pusta, przeszklona gablotka, łoże na którym przed chwilą siedziała kobieta, duży stół na którym paliły się świece, kilka dębowych krzeseł. ÂŚciany były białe, zdobione niewielkimi, wiszącymi na nich obrazami. Był to dom jednoizbowy czyli wszystko znajdowało się w jednym miejscu. Budynek ten przypominał jedne z najbiedniejszych domów Efehidońskiego podgrodzia, lecz to nie jest Efehidon tylko kupieckie miasto Metr...
« Ostatnia zmiana: 29 Sierpień 2015, 00:22:23 wysłana przez Silion aep Mor »

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #143 dnia: 29 Sierpień 2015, 00:45:27 »
Maurenka leżała swobodnie na mięciutkim łóżku starając się odpocząć. - No więc... - wzięła głęboki oddech. - Poszłyśmy razem na targowisko i rozdzieliłyśmy się przy tym dużym, kremowym domu, o którym wspominał karczmarz. Brama nie była otwarta, więc przeskoczyłam mur. Okazało się, że mieszka tam jakiś mężczyzna. Zaprosił mnie do domu, poczęstował herbatą i odpowiedział na moje pytania. Właśnie wtedy, po wypiciu tej herbaty zaczęłam się źle czuć. Facet próbował ze mną flirtować i chyba uważał, że się nic nie stało podając mi truciznę... Więc go walnęłam pięścią w nos i uciekłam przez okno. O Rasherze... Bieg do karczmy był czymś okropnym. No i tak się tutaj znalazłam. - Armin spojrzała na mężczyznę i przytuliła się do niego. Była jeszcze osłabiona i trochę blada, ale poczuła, że nudności praktycznie zniknęły. - Ten zamordowany człowiek był zwyczajnym kupcem, zawsze przesiadywał w swoim gabinecie wypełniając jakieś papiery, ale wczoraj został nagle sparaliżowany. Sługa znalazł go na łóżku wpatrującego się w ścianę i majaczącego coś niezrozumiale. No, miał też dziwny grymas na twarzy. Leżał tak kilka chwil po czym umarł. - ciemnoskóra streściła tą feralną przygodę ukochanemu. - Mężczyzna dodał potem, że to może być sprawka duchów...

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #144 dnia: 29 Sierpień 2015, 01:50:47 »
- Ojej... Kto śmiał truć moją ukochaną? - rzekł podenerwowany. - Dobrze że miałem odtrutke. A pomyśleć że kupiłem ją na czarną godzine. - dodał po chwili. W jego głosie dało się słyszeć wyraźną ulgę.
- No to dziwna sprawa musze przyznać, zobaczymy czego dowie się Eve. - powiedział drapiąc się po brodzie.
Spojrzał na siebie i stwierdził że tak jest mu nie wygodnie. Odpiął od korpusu pas z bronią i rzucił w kąt łóżka, topór zdjął wcześniej. Uwierające kusze rzucił na ziemie tak samo jak i płaszcz. Został w samej koszulinie i spodniach, teraz było mu wygodnie. Z racji iż w pomieszczeniu było dość ciepło a kobieta była osłabiona to krasnolud pozwolił sobie pomóc jej zdjąć ciepły kubraczek. Ubranie rzucił na pustą szafeczkę. Spojrzał na twarz swojej ukochanej która była blada i wyrażała zmęczenie, uśmiechnął się szeroko i musnął usta kobiety swymi wargami.
- Oj ty moja dzielna bohaterko. Narażałaś zdrowie dla ludzi którzy i tak pewnie tego nie docenią.
-Ten mężczyzna...? Czy on się to ciebie przystawiał?
- zapytał niepewnym głosem. Zamyślił się na chwile po czym zalotnym głosem rzekł.
- Ech... Ja to chyba nie byłem dla ciebie ostatnio zbyt ciepły i romantyczny... - mężczyzna pocałował ukochaną w usta lecz nie był to tylko jeden zwykły całus, to była prawdziwa lawina namiętnych muśnięć. Po długim, gorącym i namiętnym pocałunku oderwał się od ust maurenki i uśmiechał się szeroko spoglądając jej w oczy.
- I jak się teraz czujesz moja kruczowłosa piękności? - zapytał rozmarzonym głosem.
Krasnolud przytulił pewniej kobiete po czym zasypał jej szyję serią gorących pocałunków.

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #145 dnia: 29 Sierpień 2015, 02:18:49 »
- Czy się przystawiał? On był raczej nachalny. - powiedziała maurenka ściągając swoje bronie z siebie i zrzucając je na podłogę. Armin niespodziewanie poczuła wargi mężczyzny na jej ustach. Pocałunek był namiętny i długi. Para zakochanych od dawna nie miała czasu na rozmowę, czy nawet spotkanie ze sobą. Nawet na nacieszenie sobą oczu. Teraz mieli trochę cennego czasu dla siebie i kobieta ciszyła się z tego powodu. Niestety wszystko zepsuła ta trutka, po której dziewczyna była osłabiona i zmęczona. Jednak krasnolud wiedział jak rozweselić Armin. Mężczyzna posłał jej falę miłych, ciepłych pocałunków na szyi kobiety. - Trochę lepiej. - uśmiechnęła się maurenka.

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #146 dnia: 29 Sierpień 2015, 02:39:56 »
- Niech tylko skurwiel wpadnie w moje ręcę to wtedy sobie porozmawia z "Mroźnym oddechem". - rzekł podenerwowanym głosem lecz nie chciał wygrażać jakiemuś gościowi gdy ten nawet go nie słyszy. Wolał zająć się swoją partnerką, jej zdrowiem, stanem psychicznym oraz poziomem zadowolenia. Nie widzieli się długo bo prawie dwa miesiące więc nawet tak zwyczajnie stęsknili się za sobą. Tak więc słał kobiecie kwieciste pocałunki wędrując po jej szyi niżej i niżej rozgrzewając każdy centymetr jej ciała w tym oto miejscu. Schodził niżej w stronę dekoltu nie przestając w swym miłosnym zajęciu. Dawno nie był tak blisko wraz ze swoją ukochaną tak więc chciał się nacieszyć tą chwilą. Gdy dalsza droga została zagrodzona przez bawełnianą koszulkę mężczyzna spojrzał na kobietę pytająco jakby oczekiwał na pozwolenie lub odmowę, po czym uśmiechnął się i rzekł rozmarzonym głosem.
- Tak dawno się nie widzieliśmy. Brakowało mi twojego uśmiechu, humoru, twoich pięknych oczu i towarzystwa. Bez ciebie ten czas był smutny, pusty i stracony, przepełniony nudnym uczuciem pustki. Kocham cie kochanie moje. Bez ciebie me życie nie ma sensu.

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #147 dnia: 29 Sierpień 2015, 03:05:51 »
- Też cię kocham. - powiedziała z uśmiechem ciemnoskóra i posłała mężczyźnie całusa prosto w usta. - Pewnie twoje życie ma też jakiś inny sens. - zwróciła się do mężczyzny. Spojrzała w głębie błękitnych oczu krasnoluda. Miały taki piękny blask, jakby księżyc na nie świecił. Maurenka patrzyła się przez chwilę na twarz Siliona, po czym powiedziała: - Nie zrozum mnie źle, ale nie czuję się na siłach, by teraz szaleć... - zwróciła się do ukochanego. - Pewnie jutro będę jak nowa. - delikatnie uśmiechnęła się. Armin przekręciła się na bok i przytuliła się do mężczyzny. - I nie wpadaj w taki szał. Jest tyle debili na świecie, a mi akurat się taki trafił. Jak wypocznę to sama sobie z nim porozmawiam... - spojrzała na twarz krasnoluda. - Jeszcze raz dziękuję za uratowanie.

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #148 dnia: 29 Sierpień 2015, 04:38:52 »
No i tak patrzyli się na siebie i patrzyli nie mogąc się napatrzyć. Ciemne a dokładnie brązowe oczy maurenki hipnotyzowały mężczyzne, jakby wirowały porywając w niesamowitą podróż. Słysząc odmowę, mężczyzna osunął się leniwie na poduszkę, zapadając się w materac i z delikatnie zawiedzioną miną patrzył się w sufit rozmyślając o nie wiadomo czym.
- Tak... Rozumiem. - rzekł oddając kobiecie swe ciepło w miłym, misiowatym przytulasie.
- Rozumiem że jestem zbyt nachalny, prawdopodobnie teraz jestem jak ten facet i może posuwam się zbyt daleko zamieniając zwykłe całusy w usta, w namiętne pieszczoty szyi bynajmniej myślałem... - usprawiedliwiał się, tutaj urwał robiąc dziwną minę. - W sumie to nie ważne co myślałem. Chciałem tylko pobyć z tobą blisko, poczuć miły dotyk twego ciała.
Krasnolud jedną z rąk ujął za dłoń kobiety i splutł swą gruboskórną dłoń z jej delikatną i miękką rączką tworząc taki charakterystyczny uścisk zakochanych. Przekręcił się na bok i drugą wolną dłonią wciąż bawił się kruczoczarnymi, prostymi włosami Armin. Były one mocne, miękkie, puszyste i przede wszystkim zadbane. Pozbawione wszelakich oznak łupieżu czy innego ustrojstwa.
- Tak, jutro będziesz jak nowa... - powtórzył po kobiecie uśmiechając się.
- No cóż... Było miło ale skoro na prawdę jesteś aż tak zmęczona jak sądzisz i wyglądasz... Bardzo szkoda chwili, jesteśmy sami, w dużym pokoju, na wygodnym łożu, nikt nie wie gdzie jesteśmy i nam nie przeszkadza można by to wykorzystać i spędzić kilka miłych chwil, poszaleć jak to nazwałaś. - rzekł dobrze już znanym tonem marzyciela.
- Odpoczywaj moje droga, odpoczywaj. - przysunął głowę bliżej ramienia maurenki i oparł ją o nie.
Ogółem można by wywnioskować że krasnolud ma za złe maurence to że mu odmówiła lecz to tylko pozory. Brodaty rozumiał że jest zmęczona nie przespaną nocą, mrozami, trucizną i nie miał z tym problemu a całe jego postępowanie pokierowane było odruchem emocjonalnym.

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #149 dnia: 29 Sierpień 2015, 15:16:15 »
Maurenka zmrużyła oczy i spojrzała na mężczyznę. - Rozumiesz to? To fajnie, ale nie musisz mi robić wyrzutów sumienia. To nie moje wina, że jestem w takim stanie w jakim jestem. Sama nie wlałam w siebie trucizny specjalnie, by w tej chwili się nie kochać. - powiedziała ciemnoskóra cały czas patrząc głęboko w oczy krasnoluda. Armin puściła dłoń ukochanego i odwróciła głowę w drugą stronę. Teraz będzie mi robił jakieś wyrzuty. Ja wiem, że teraz jest miła atmosfera, ale nie będę się dodatkowo męczyć. Nie chcę skończyć w szpitalu... - pomyślała kobieta. Rozumiała, że Silion się za nią stęsknił, ale wybrał sobie zły moment na takie akcje. Mają przecież kwaterę w fortecy Krwawych Kruków, gdzie nikt ich nie znajdzie. Mają jeszcze przed sobą mnóstwo czasu, który można wypełnić przeróżnymi czynnościami. Maurenka odetchnęła głęboko. - Przepraszam... - wyszeptała. - To wszystko mnie po prostu dobija. Te mrozy, tan dziwny sen i ta trucizna. To za dużo...

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #150 dnia: 29 Sierpień 2015, 16:17:31 »
//  ;[

- Nie robie ci wyrzutów, nie wiem co we mnie wstąpiło, to było dziwne, ty osłabiona jesteś a ja sobie wyobrażałem nie wiadomo co nie zważając na twoje samopoczucie... To ja przepraszam. - wyszeptał po czym przyciągnął kobiete do siebie i złożył delikatnego, czułego buziaka na jej policzku.
Patrzył się chwile na twarz maurenki która była podenerwowana jego poczynaniami, pogłaskał ją po policzku i uśmiechnął się lekko. Przyciągnął jej głowe bliżej siebie do klatki piersiowej. Tulił kobiete troskliwie i z uczuciem żałując w duchu tego co zrobił. Mężczyzna zaciągnął na siebie i Armin kołdrę i trwali tak w długo w uścisku przytuleni jak dwie papużki nierozłączki. Krasnolud wciąż troskliwie głaskał kobietę po policzkach, bawił się jej włosami, patrzył się w oczy.
Co prawda to prawda że wybrał zły moment i w ogóle. Tyle że w kamiennej kwaterze, na twardej pryczy pośród zimnych murów twierdzy nie jest zbyt romantycznie. Miejmy nadzieję że jeszcze kiedyś nadaży się stosowny moment na kolejny krok.
- Kochanie, może zrobimy tak? Następny krok będzie należał do ciebie i to ty zdecydujesz gdy go wykonasz? - zapytał troskliwym głosem. - Nie chce cie do niczego zmuszać, nie jesteś przecież moją własnością jak najemnicy tylko człowiekiem. Do tego wolnym niczym ptak.
- Zawsze będę cie bronił... - rzekł pewnym głosem przymykając jedno oko i uśmiechając się zadziornie.
« Ostatnia zmiana: 29 Sierpień 2015, 16:20:05 wysłana przez Silion aep Mor »

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #151 dnia: 29 Sierpień 2015, 16:53:08 »
Ciemnoskóra spojrzała na twarz mężczyzny. Widać było, że żałuje tego co przed chwilą zrobił. Zrozumiał, że maurenka nie jest w stanie teraz poszaleć razem z nim. Armin czuła delikatne muśnięcia dłoni po jej policzku. Mogła też poczuć troskę, która płynęła z serca ukochanego. Kobieta wtuliła się w ciało krasnoluda i długo tak trwała. Jednak dziewczyna nie miała na twarzy uśmiechu przepełnionego zwykłą radością, na jej twarzy można było dostrzec zmęczenie i usilne myślenie. - Chcę do domu. - powiedziała cicho maurenka. Po jej policzku spłynęła jedna, mała łezka. Jako młoda osóbka nie mogła już znieść fali niefortunnych zdarzeń, jakie na nią spłynęły. Ta trucizna do był już szczyt u kobiecej psychiki, która w tej chwili legła w gruzach. Ciemnoskóra chciała rozwiązać zagadkę morderstw, ale trochę się zniechęciła. - Chcę do Hypnosa i Aresa, do domu. - powtórzyła roztrzęsiona Armin.

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #152 dnia: 29 Sierpień 2015, 18:19:20 »
Mężczyzna czule i pewnie trzymał Armin w objęciach patrząc się na nią i starając się otaczać ją troską tak by nie rozmyślała ona o rzeczach na które nijak nie ma wpływu. Niestety maurenka zaczęła płakać i wydawało się że zaraz popadnie w histerię. Trzeba było jakoś ją pocieszyć co krasnoludowi wychodziło niestety nie za dobrze. Starał się być troskliwy, ciepły, miły i delikatny, lecz to i tak pogłębiało wypływ smutku u kobiety. Otwartymi dłońmi przytrzymał twarz kobiety i palcem wskazującym starł małą łzę która wypłynęła pod napływem emocji. Spojrzał jej głęboko w oczy i pocałował długo, soczyście.
- Armin, jestem tutaj, z tobą, nie zadręczaj się tym wszystkim. Nie płacz, jesteś taką silną osobą, przecież nigdy się nie poddajesz. Powtarzałem to tyle razy i powtórzę kolejny raz. Kocham cię i nie pozwolę cię już skrzywdzić. - rzekł wciąż czule tuląc kobietę i uśmiechając się do niej.
- Wrócisz do domu, nawet zapraszam cię do siebie, nie wypuszczę cię w takim stanie samej lecz teraz musimy skończyć to co zaczęliśmy. Mam tutaj na myśli śledztwo. Nie poddamy się chyba już na początku? - zapytał.
- Widzę że ten specyfik cię wykończył. Przynieść ci coś ciepłego, słodkiego i pożywnego? Czekolada z pewnością poprawi ci humor. - uśmiechnął się szeroko. - Do tego co powiedziałabyś na mały wypad do Chmielowa na wiosnę w ramach rekompensaty za to że cię tutaj ciągnąłem, za te wszystkie niewygody i inne czynnik na które mogłem mieć wpływ?

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #153 dnia: 29 Sierpień 2015, 18:43:46 »
Kilka uderzeń później Eve znalazła się już w środku izdebki. Narobiła przy tym hałasu co niemiara i nastraszyła biedną kobiecinę siedzącą w środku. Zaniedbane włosy i cera mocno ją postarzały, choć była przecież jeszcze młoda. I szczupła, tylko że Eve nie wiedziała, czy to z głodu, czy taka była jej natura.
Nagle mściciel uderzyło poczucie winy, że zniszczyła kobiecie drzwi do domu, że ona nie będzie miała za co ich kupić, i jeszcze nastraszyła ją okropnie. W stronę Eve wymierzone było krzesło. Gdyby jednak ta pani wiedziała, że przed rycerz z Bractwa to żadna ochrona... Uniosła ręce pokazując, że nie ma złych zamiarów.
-Spokojnie, proszę się uspokoić, nie wiedziałam, że pani tu jest...- przekonywała błagalnym głosem. -Nic pani nie zrobię, kraść też nie chcę, tu nawet nie ma co zwędzić, no chyba że siano z pryczy- mówiła już spokojniej. -Drzwi odkupię. Jeszcze lepsze niż te, trzywarstwowe z mocnego drewna i podwójnym zamkiem. Nie ma się co strachać droga pani, szukałam bowiem Martina. Zna go pani może?- Eve ignorowała to krzesło. Mogła je jednym telekinetycznym impulsem wyrwać kobiecie z rąk. Nie chciała jej jednak znowu przyprawiać o zawał serca.

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #154 dnia: 29 Sierpień 2015, 19:06:59 »
Maurenka miała ciągle łzy w oczach, ale starała się, by nie wypłynęły. Przytuliła się mocno do mężczyzny i nie puszczała uścisku. Teraz kobieta potrzebowała kogoś bliskiego obok siebie. Armin poczuła przyjemny pocałunek prosto w jej usta.  -Wiem, że tutaj jesteś. I dziękuję ci za to... - zwróciła się do ukochanego. - Nie, nie poddam się. - powiedziała ciemnoskóra i lekko uśmiechnęła się. Patrzyła głęboko w błękitne oczy swojego wybranka, który ją wspierał, troszczył się o nią i przede wszystkim kochał. - Kocham cię. - wyszeptała i posłała krasnoludowi delikatnego i ciepłego całusa w policzek. Ponownie się wtuliła w Siliona jak w wielkiego pluszowego misia i odetchnęła głęboko. - Wypad do Chmielowa brzmi ciekawie. Tylko żebyśmy znowu nie trafili na czarnoksiężników... - uśmiechnęła się maurenka. - Czekolada? Nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam ją na swoje oczy. - spojrzała się na twarz mężczyzny i uśmiechnęła się lekko.

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #155 dnia: 29 Sierpień 2015, 20:29:11 »
Kobieta wciąż zaciekle zasłaniała się krzesłem z wystraszonym wyrazem twarzy trzęsąc się przy tym. Evening stojąca w drzwiach na którą padało od tyłu światło gdy w domu było stosunkowo ciemno wyglądała niczym ostatnia bandytka. Jej twarz jak i część ciała przysłaniał cień więc przerażona kobieta bała się jeszcze bardziej. Wysłuchała tego co dolatywało do jej uszu. Po chwili odłożyła krzesło na ziemię i usiadła na łóżku, podsunęła się bliżej ściany i przyciągnęła brodę do nóg chowając w nich delikatnie głowę. Mściciel dopiero teraz zauważyła że ów mieszczanka była cała zapłakana, spoglądała na nią nieufnym wzrokiem przygryzając wargę.
- Ten dom i tak już spisano na straty a drzwi prędzej czy później same by wypadły. - powiedziała z krzywym uśmiechem na twarzy.
- Kim jesteś i czego chcesz od mojego nieżyjącego brata Martina? - w tej chwili łzy napłynęły jej do oczu. - W zasadzie bierz co chcesz, ja przyszłam tutaj tylko powspominać mojego kochanego brata, zaraz sobie pójdę. - powiedziała wciąż niepewna i wystraszona.


Krasnolud sprowadził się do pozycji siedzącej i odrzucił z siebie kołdrę. Posłał kobiecie zadziorny uśmiech i zaśmiał się cicho. Zszedł z łóżka i narzucił na siebie płaszcz. Zabrał krzesło którym zablokował drzwi i położył je obok. Narzucił topór na plecy, pas z nożami, kusze zostawił na ziemi. Wyekwipowany stał przy drzwiach i już trzymał dłoń na klamce.
- Czekolada na Valfden to towar mało popularny, raczej ekskluzywny ale teraz gdy odkryto Chatal powinien się rozpowszechnić. Wszystko za sprawą tego iż na archipelagu naturalnie rosną kakaowce z których po przetworzeniu tworzą czekoladę. Zaraz wracam słodziaku! - posłał kobiecie buziaka o tak :* i zniknął na korytarzu zamykając za sobą wrota. Szybkim krokiem przebył korytarz i schody schodząc na parter. Podszedł do szynkwasu lecz nigdzie nie widział karczmarza. Zdziwił się lekko że ten chciwiec zostawił przybytek nie pilnowany.
Ludzie wciąż wyglądali na chorych, bladzi i smutni, przybici i wypompowani.
Nagle jak się okazało niziołek cały czas stał przy szynkwasie tylko że w chwili gdy krasnolud podszedł, on schylał się po coś pod blat. Takie to już dziwne sytuacje przydarzają się niskim osobnikom.
- Chce czego? Gdzieśta znikli? - zapytał z ciekawskim uśmieszkiem.
- Nie twój interes kurduplu. Czekoladę macie? Wiem że w Atusel mają więc na pewno transportują wgłąb wyspy. - rzekł znudzonym głosem.
- Czekoladę? To takie czarne z mleka robione? - upewniał się.
- No tak to. Macie? - zapytał.
- Chwila... - zaczął gmerać pod ladą, nic nie znalazł. Odwrócił się na pięcie i zniknął na zapleczu. Nie było go dobre kilka minut. Pewnie przekopał cały magazyn. Wreszcie przyszedł do krasnoluda i położył małe zawiniątko na blacie. Wewnątrz była mała bryłka gorzkiej czekolady.
- Panie to będzie z 40 grzywien. - rzekł zacierając ręce z chciwym uśmieszkiem.
- Ech... Dobra ździerco. Masz. A no i jeszcze za pokój. - rzucił na szynkwas mały mieszek z 50 grzywnami, taki co miał być na potencjalne łapówki czy coś.
Niziołek wziął pieniądze i zniknął na zapleczu.
Silion zabrał zawiniątko i ruszył szybko do pokoju tak by karczmarz go nie widział. Nie chciał by ten dowiedział się że się włamał do pokoju. Co z tego że zapłacił z opóźnieniem, wszak włam to włam.
Otworzył drzwi i wszedł. Zamknął za sobą wrota, zablokował je krzesłem i podszedł do maurenki uśmiechając się szeroko. Usiadł na kraju łoża i podał kobiecie zawiniątko.
- Smacznego! To ci doda sił i z pewnością poprawi humor. - rzekł wesoło lecz z pewną dozą troski.
- A co do Chmielowa. Nie sądzę by jakikolwiek czarnoksiężnik spróbował się tam jeszcze pojawić. Zabiorę cię po prostu na romantyczny wypad. - rzekł zrzucając bronie na ziemie.

765-50=715 grzywien

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #156 dnia: 29 Sierpień 2015, 21:06:13 »
Armin również posłała mężczyźnie całusa. Kiedy wyszedł z pokoju, maurenka usiadła na łóżku i ściągnęła swoje buty. Oparła się plecami o poduszkę i siedziała czekając na swojego ukochanego. Silion naprawdę się o mnie troszczy. Kocha mnie, a ja kocham go. Kurde, ta trucizna wszystko zepsuła. Ale przysięgam, że jeśli spotkam tego palanta, który mi ją podał, niech się modli, by wcześniej spotkała go śmierć... - ciemnoskóra myślała tak wypełniając czas oczekiwania. Kiedy drzwi otworzyły się drzwi, kobieta spojrzała na nie i ujrzała krasnoluda z małym zawiniątkiem w ręku. Podszedł do dziewczyny i podał jej do rąk małą bryłkę gorzkiej czekolady. - Dziękuję. - powiedziała maurenka biorąc kawałek do buzi. Wgryzła się w twardego i kruchego słodycza. Armin nie potrafiła przypisać smaku do jakiejkolwiek znanej jej rzeczy. Dziewczyna spojrzała na ukochanego. - Chcesz kawałek? - spytała się podając zawiniątko Silionowi.

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #157 dnia: 29 Sierpień 2015, 22:14:15 »
Mężczyzna wziął swój szklany nóż który znajdował się w pasie na podlodze i odkroił nim sobie niewielki kawałek z bryłki, pozostałą część zwrócił maurence. Włożył do buzi ten odkrojony kawałek czekolady i jego zmysły odpłynęły. ÂŁakoć był gorzki lecz mocno pobudzał kubki smakowe doprowadzając je do szaleństwa. Wyrób cukierniczy rozpływał się w ustach wywołując szeroki uśmiech na nich i wzmacniając organizm ze względu na wysoką wartość energetyczną.
- Dziękuje kochanie ale ja tylko kawałeczek, reszta jest dla ciebie. Wzmocnij się i wypocznij. Ja będę tutaj czuwał by nic ci się nie stało. - rzekł pewnym siebie głosem. Wszedł na łóżko i usiadł sobie skrzyznie obok kobiety, zrzucił buty na ziemie. Nóż położył sobie na kolanach i przymróżył oczy. Oddychał powoli lecz miarowo, starał się wprowadzić w stan najwyższej koncentracji. Nie chciał zasnąć pod wpływem dużej ilości alkoholu wypitego z orkami który dopiero teraz zaczął o sobie przypominać usilnie zamykając oczy brodatego. Silion można by rzec że walczył sam ze sobą, dla dobra swojej ukochanej.
- Miłego snu. - powiedział ciepłym głosem, uśmiechając się do kobiety.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #158 dnia: 29 Sierpień 2015, 22:31:00 »
-To dobrze, że tu nie mieszkasz. Pewnie teraz szczury uwiją tu sobie gniazdko-odparła na słowa zapłakanej kobiety. -Powspominać, mówisz? Gdyby nie ta "misja" to z własnej woli bym tu nie wlazła za żadne skarby Valfden i kontynentu- spróbowała się uśmiechnąć i odwrócić uwagę kobiety od złych wspomnień. Albo dobrych, cholera wie.-A jak właściwie masz na imię? Słuchaj, nie musisz się mnie bać. Jestem... hm... rycerzycą jak mówią niektórzy. Tak właściwie mściciel z Bractwa i musze bym krzywdy nie zrobiła-to akurat nie była do końca prawda. Eve nie znosiła irytujących owadów. Mniejsza z tym...
-Staram się pomóc mieszkańcom Metr. Szukam informacji o twoim bracie, czemu mógł być zamordowany? Co mogło go łączyć z innymi zabitymi?- zadawała pytania rozglądając się i krążąc po domku. Nic nie umknęło jej czujnemu oku. -Znasz ten dom, albo też sama możesz powiedzieć coś ciekawego na temat Martina? Bo ja osobiście nie wiem o nim nic prócz tego, że grzecznie czeka by zakopać go w piachu i że tu mieszkał- wyjaśniła uprzejmie. -Jeżeli nie chcesz, by to się powtórzyło... By to "coś" lub "ktoś" przestała zabijać - musisz mi pomóc.

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #159 dnia: 29 Sierpień 2015, 22:34:58 »
Maurenka otrzymała z powrotem czekoladę i ponownie wzięła mały kawałeczek do ust. Gorzki smak rozpływał się w ustach kobiety. Zawinęła z powrotem bryłę słodyczy i odłożyła ją na stoliczek obok łóżka. Armin ułożyła sobie poduszkę i położyła na niej swoją głowę. Spojrzała na twarz mężczyzny i lekko uśmiechnęła się. Miała cichą nadzieję, że kiedy się obudzi nie będzie już blada i taka osłabiona. - Dobranoc. - powiedziała ciemnoskóra i zamknęła oczy. Oddychała już spokojniej, miarowo i głęboko. Dziewczyna powoli oddalała się w krainę snów...

Forum Tawerny Gothic

Odp: Zachwiana równowaga
« Odpowiedź #159 dnia: 29 Sierpień 2015, 22:34:58 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything