Gaszenie ognia zwartą grupą początkowo dawało dobre efekty, maszt został ugaszony, pokład zalany wodą również ugasł, ostatnie płomienie, najdrobniejsze na burtach same dogasały w niekorzystnych warunkach mgły.
Zajęcie ogniem i problemy z tym związane jego gaszenie zajęły wiele minut, a cały pokład był mokry i śliski. więcej popalone elementy straciły na wytrzymałości, przez co górny pokład był niemal jak pole minowe, na którym stąpanie było ryzykowne i generowało zasadniczy problem, możliwość przepadnięcia na niższy pokład.
Czas... Czas,źródło prawdy i przeznaczenia okazał się dla was wrogiem, gdyż długotrwałe gaszenie dało czas pirackiemu okrętowi na przypłynięcie stosownie blisko do okrętu, widzieliście już z oddali zawiesoznje na takielunku ciała na wrogim statku gotowe do abordażu, brakowało kilkudziesięciu metrów by okręt zrównał się z wami i rozpoczął ostrzał.
Sternik na statku na komendę Eve i pytania odpowiedział.
- Pani Kapitan, 4 godziny drogi do Chatal, jesteśmy jakieś osiemdziesiąt kilometrów od brzegu, musimy uratować okręt.
Marynarza na bocianim gnieździe nie było, gdyż zajmujący się ogniem maszt zmusił go do zejścia, teraz był już przy armatach.
Panowie przy działach znaleźliście beczki z prochem strzelniczym oraz kule armatnie, pozostały wam minuty, by załadować działa kulami, brakuje wam ognia, aby podpalić lont dział.