W ostatniej chwili, kiedy mogli już uciec nakryto ich.
- Ja cie jeszcze dopadne! - powiedział do "szefa" jaszczurów, który zdążył uciec. Ledwo co widział nie mniej ledwo co zobaczył jak jeden z nich celował w Carla. Pociągnął go mocniej za siebie po czym puścił go i dobył swój topór. Carl był cały czas za nim. Zaczął z całych swych sił rąbać toporem. Nie widział prawie nic, słyszał tylko zgrzyt mosiądzu. Nie mniej walczył dalej uporczywie parując i wykonując ciosy. Wreszcie przełamał obrone napastników wytrącając jednemu miecz z ręki. Zrobił krok do przodu by zobaczyć jego sylwetke. Udało mu sie to jednak dalej za wiele nie widział. Wprawił swe ciało w ruch obrotowy i zaczął rąbać swym toporem przeciwników. Jeden dostał padając na ziemie i wyjąc z bólu. Zatrzymał sie nagle kiedy drugi sparował cios, wtedy mocnym ciosem wyprowadził go z równowagi i wbił topór w jego brzuch. Jaszczur padł martwy na posadzke, drugi dogorywał już. Ostatnim ruchem dobił dogorywającego po czym schował topór i zabrał Carla. Trzeba było wejść z nim na taką wysokość. Co najlepsze, on sam nie wiedział czy da rade.