Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

To państwo zasługuje na to, by je ocalić. Kontynuuj moje dzieło!

<< < (5/9) > >>

Canis:
//uhm... Gdy tych dwóch żołdaków uciekało po oddaniu strzałów 2 we mnie i 2 w zjawę, to myślałem, że na tyle, że znikają mi na jakiś czas z pola widzenia. Skoro mi zniknęli chciałem wejść do środka i ocenić wnętrze zamku ilu ich jest, wtedy usłyszałem o 4 seriach więc wycofałem się w bramę, z której szedłem do środka, a prędzej przyzywałem zjawę. Najwyraźniej źle zrozumiałem.

//W jaki sposób przebito mi płuco, gdy noszę napierśnik z czarnej rudy, którego żelazne pociski wystrzelone z broni w formie pistoletu skałkowego nie są w stanie przebić? Pytam, bo trochę zależy mi by nie tracić ciała, a nie mam sposobności do leczenia uszkodzonych organów xP.

Jaszczur leżąc na ziemi rozkazał zjawom bez pardonu ruszyć na dwójkę żołdaków, przeładowujących broń.

Z różnych kierunków zjawy zwróciły uwagę na dwójkę, która strzelała do Jaszczura. nie zwlekając chwili pomknęły razem w piątkę ze szponami wyciągniętymi przed siebie. Gdy tylko znalazły się w zasięgu rażenia swych szponów cięły na wysokości głowy szponami, by zadać dotkliwe cięcia przeciwnikom, i doprowadzić do ich śmierci.

5x Zjawa

Hope:
//Nie miałem jak sprawdzić karty postaci. Wybacz, zapomniałem co masz na sobie.


Salazar został powalony przez pocisk, leżał u stóp żołdaków, kiedy ci zostali rozszarpywani przez zjawy. Krew tryskająca z nieszczęśników opadała na zbroje Salazara niczym wiosenna mrzawka.

Canis:
Piękne uczucie... piękne... Delektował się widokiem tryskającej na wszystkie strony krwi, opadająca na niego i zbroję krew była niczym balsam na obolałe ciało. Nie bez powodu lubił krew, magia krwi była początkiem jego kariery jako adepta czarnej magii.

Gdy ostatnie ciosy zjaw rozszarpały głowy i arterie przeciwników, jaszczur sięgnął po kostur leżący tuż obok niego, w końcu podczas upadku został mu wytrącony z rąk i przy jego pomocy wstał na równe nogi. Dotknął swojego ciała i śląc energię magiczną chciał odtworzyć barierę otaczającą jego ciało. ÂŚląc energię za pośrednictwem umiejętności mortokinezy tworzył swoistą zwartą strukturę energii magicznej na ciele zdolnej go chwilę bronić ponad to, dzięki czemu broni go zbroja. Rozkazał wycofać się zjawom.

Jaszczur wziął głęboki oddech i rozejrzał się wokół wystawiając chroniony hełmem łeb za winkiel bramy wjazdowej, by rozejrzeć się po liczebności żołdaków chcących go zastrzelić, a zarazem chciał dojrzeć bramę do zamku, do sal Gomeza.

//Czy z tej bramy widzę wejście do głównego budynku? Czy jest ono otwarte? Czy jest przez kogoś chronione?

Hope:
Salazar mógł dobrze zbadać teren. Zdał sobie sprawę, że plac wygląda na pusty ale strażnicy mogą kryć się na murach. Do drzwi budowli zamku dzieliło go zaledwie 45 metrów. Przy bramie stał żołdak. W zasadzie mówienie o staniu w pionie kogoś tak pijanego jest przesadzone.

Canis:
Jaszczur wydał niewerbalnie, impulsem energii polecenie zjawom, dy pomknęły w jego kierunku, przez cały plac, by zabić... nie, nie zabić, rozwalić tą jednostkę żywą.

Sam skupił energię magiczną w sobie, pozostałą, z której nie korzystał by kontrolować zjawy, wniknął energią w każdą cząsteczkę swego ciała badając jego strukturę cząsteczkową, samemu skupił się również na miejscu które widział w odległości 45 metrów, tuż obok żołdaka przed drzwiami. By w następnym momencie dać polecenie rozbicia ciała na drobne cząstki i przetransportowanie ich w wyznaczone miejsce, tuż pod bramą, obok żywego żołdaka. całemu procesowi towarzyszyło charakterystyczne pufff, gdy jaszczur znikał w szkarłatnej mgiełce, zaś pojawiał się tak samo pod bramą.

Teleportacji dokonał, gdy zjawy już dotarły do celu i zaczęły atakować jednostkę.

5x Zjawa

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej