Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

To państwo zasługuje na to, by je ocalić. Kontynuuj moje dzieło!

(1/9) > >>

Canis:
Nazwa wyprawy: To państwo zasługuje na to, by je ocalić. Kontynuuj moje dzieło!
Prowadzący wyprawę: Hope
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Znajomość wątku.
Uczestnicy wyprawy: Salazar Trevant


Jaszczur ruszył z bractwa Apriala w kierunku Królewskiego obozu, jego myśli zaprzątały kłótnie. Wykonać? nie wykonać... Ale wydarzenia tego dnia, sprzed sali audiencyjnej idealnie pasowały do zlecenia. Tak, zrobię to! Skwitował myśli idąc w kierunku królewskiego obozu.

Wiedział, ze drogi są niebezpieczne, wiedział też, ze wielu śmiałków ginęło w podróży. Korzystając ze swej skazy, nabytej podczas inicjacji na adepta mrocznych sztuk, a także dalszych mutacji, wniknął w świat astralny myślami szukając podatnych dusz, zawieszonych w naszej rzeczywistości, gotowych i godnych, by wsparły jego misję. Szukał najbardziej rpzerażających humanoidalnych kreatur, by wykorzystać ich do przyzwania jako zjawy.

Hope:
Po królewskim obozie pałętało się wiele umęczonych dusz. Salazar nie miał problemu z odnalezieniem popleczników.

Canis:
Będąc przed wejściem, obrał za cel dwóch zwyrodnialców, wybitnych morderców zesłanych tu za swe zbrodnie. wniknął do każdego z nich, tej konkretnej dobranej dwójki i nawiązał z nimi kontakt. poznał ich myśli, wrażenia emocje, lecz były zbyt słabe, by same z własnej woli manifestowały sie jako zjawy. Wystarczył impuls, krok, drobna pomoc, sugestia i wypełnienie pragnieniem, tylko tyle, by zrobić z nich wspaniałych sprzymierzeńców.

Jaszczur skupił się i koncentrując uwagę zaczął słać energię magiczną do obu dusz. energia nie była pusta, przesączona była nadaniem im celu, chęci mordu konkretnych osób, straży przybocznej aż wreszcie Gomeza. Wszystkich, którzy śmią przeciwstawić się jego woli i zechcą bronić obecnego ładu. Gdy energia i pragnienia, silne chęci mordu, na konkretnych osobach, złość i agresja zostały przelane, jaszczur nakazał im wyjście z ukrycia, tak też pojawiły się tuż u jego boków, przyzwane za sprawa umiejętności przyzwania zjawy.


2x Zjawa

Utrzymywał stały kontakt śląc energię, by nie osłabły i nie zniknęły, nim przekroczył progi sali, przyłożył dłonie do swojego ciała i za pośrednictwem umiejętności jaką jest mortokineza zaczął słać energię mortokinetyczną nakierowaną na stworzenie bariery wokół ciała. Wiedział, ze przeciwnik ma pistolety, zaś mortokinetyczna bariera pozwoli odbić 3 pociski. Energia oplotła ciało, kawałek po kawałku zajmując całą powierzchnię przy ciele, zabezpieczając je o chroniąc.

Za pomocą tej samej energii, mortokinetycznej posłał ją w kierunku drzwi, by wejść do środka i pokierować swe kroki wprost do sali audiencyjnej. Mortokinetycznym uściskiem chwycił za klamki, gałki i pchnął je, by otworzyć wrota. Siłą woli nakazał zjawom iść tuż przed nim, gotowe do ataku zjawy tylko czekały na śmiałków godnych przeciwstawić się woli ich operatora. Zabijamy wszystkich, nie szczędzimy nikogo, kto nas teraz zobaczy.

Szukał katem oka kamieni kredy, którymi mógłby ryć lub rysować po posadzce znaki...

Hope:
Salazar zaprawdę pięknie powtórzył sobie w myślach drogę do swego celu. Stojąc w królewskim obozie ciągle pamiętał, że musi jeszcze pokonać bramy zamku, dziedziniec, budynek, jego kręte korytarze i mosiężne drzwi do sali audiencyjnej.


//Odleciałeś.

Canis:
O kurde, te fajki mają niezłego kopa, muszę je odstawić. Pomyślał, zanim zrobił dużo niedobrego. Otrząsnął się i ruszył pierw do karczmy w obozie, musiał uzupełnić zapasy. Kierował się wprost do karczmy "Pod Barierą".

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej