Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
To państwo zasługuje na to, by je ocalić. Kontynuuj moje dzieło!
Hope:
Pozostali przy życiu żołdacy wpadli w panikę jeden z nich wystrzelił dwa pociski w stronę Salazara, drugi ostrzelał zjawę. Huki przykuły uwagę innych rezydentów zamkowych murów.
Canis:
Jaszczur słysząc huk wystrzałów mimowolnie wykonał ruch ręką, mający zasłonić jego twarz, zarazem obracając się i stając prawym bokiem do strzelających. Zrobił to mimowolnie, mechanizm obronny. Zaś sama mortokinetyczna bariera jednocześnie wykorzystana oddziałując na pociski spowodowała ich odbicie od postaci jaszczura. No teraz to się zacznie... <facepalm>. Jaszczur przyłożył dłoń do ciała, chcąc słać ponownie energię magiczną, by zregenerować mortokinetyczną barierę. Spodziewał się, ze strażnicy na murach zaatakują go, gdy zobaczą zwłoki. Jednocześnie przestał kontrolować zjawę i regenerować stan energii magicznej, który był potrzebny do utrzymania jej. Więcej. Raniona pociskami doznała uszkodzeń, była już bezużyteczna, w końcu żelazne pociski musiały zasiać w niej nie małe szkody.
Rozejrzał się szybko, by zobaczyć, gdzie jest wejście do zamku, jak daleką drogę ma do przebycia, by wedrzeć się w miejsce, gdzie siedzi Gomez. Mimowolnie ruszył do środka żwawym krokiem idąc dziedzińcem w stronę największego z przybytków, zamku.
Hope:
ÂŻołdacy zaatakowali ponownie oddając 4 serie strzałów wprost na Salazara. Maga czekała nielada przeprawa przez wrogi obóz, ponieważ bramy zamku znajdowały się 100 metrów wgłąb zabudowań.
Canis:
Kurwa ich mać...Pomyślał odskakując do tyłu i chowając się za bramą, którą chciał wejść do środka. Ja wam kurwa pokażę chuje... Pomyślał zamykając swoje piękne oczy. wniknął w świat astralny i znalazł dla siebie 5 umęczonych dusz. Wniknął w nie, w każdą z osobna i zaczął przelewać do nich energie magiczną, nasycając je i przepełniając siłą potrzebną do manifestacji w świecie materialnym swojej obecności. Energia magiczna doposażona była w materiał myśli, emocji, pragnień i dążeń. Przepełnione energię, pełne woli życia i manifestacji swojej obecności, głodne mordu i zniszczenia, pragnące zemsty na oprawcach, pojawiły się zjawy, w liczebności 5 sztuk.
5x Zjawa
Jaszczur ściągnął kostur z pleców i niczym dowódca wojsk, machnął kosturem na przód dając też impuls za pomocą energii magicznej, by ruszyły do ataku na żołdaków na murach.
Zjawy ruszyły pojedynczo w 5 różnych kierunków na mury, w kierunku żołdaków, ze szponami gotowymi do cięcia ofiar...
//Nie napisałeś ilu ich, gdzie na murach...
Hope:
//Rozumiem, że mamy długie odstępy czasu między postami ale staram się przeczytać Twoje ostatnie posty, żeby nie tracić wątku. Bądź proszę również na bieżąco. Dwóch żołdaków pozostało przy bramie, jednego zabiła Twoja zjawa. Strzelili w ciebie kolejną serią. Ty zaś piszesz, że chowasz się za bramę będąc już za bramą. Oznacza to, że biegniesz za bramę z drugiej strony niż jesteś, czyli biegniesz wprost na lufy żołdaków.
Mortokinetyczna bariera Salazara była w stanie odeprzeć jedynie trzy z czterech wystrzelonych pocisków. Ostatni pocisk postrzelił maga w lewe płuco przeszywając organizm na wylot. ÂŻołdacy nadal stali przed bramą, przeładowując pistolety. Salazar leżał powalony postrzałem u ich stóp. Zjawy krążył po dziedzińcu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej