Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

To państwo zasługuje na to, by je ocalić. Kontynuuj moje dzieło!

<< < (3/9) > >>

Canis:
- Mówią, że łuskowaci są nieprzewidywalni. - Powiedział i mrugnął oczkiem na odchodne.

1154 - 50 = 1104 [Grzywien]

//Ekwipunek uporządkowany.

Wyszedł na zewnątrz i żwawym krokiem udał się w kierunku bram zamku, by wedrzeć się spokojnie do środka. Oczywiście powoli, nim strażnicy go zaczną napadać.

Hope:
Przy bramie stało trzech żołdaków. Wypatrzyli już Salazara z daleka.

Canis:
Podchodząc bliżej, ostrożnie rozłożył delikatnie ręce.
- Panowie, chciałbym udać się na audiencję u jego ekscelencji Gomeza. Czy mogę przejść? Nie znam tutejszych zwyczajów, a kłopotów nie potrzeba mi. - Zapytał po czym mówił grzecznym tonem.

Podchodząc badał odległość od strażników. zawsze chciał mieć pewność, ze zdąży i będzie mógł wykorzystać zdolności, które posiadał.

Hope:
- Mirek to nie jest ten jaszczur, który wszczynał burdy wczoraj w zamku? - zapytał jeden drugiego. - No kurwa raczej! - elokwentnie wyraził się jego kompan.
ÂŻołdacy dobyli pistoletów celując w Salazara.
- Czeka cię chłosta i kilka dni w celi ty kupo łusek!


http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_pod%C5%BCegacz x3

Canis:
Słuchając już początku wywodów, podjął działania. Wiedział co go czeka. Jaszczur dotknął dłonią swego ciała i korzystając z mortokinezy, słał energię magiczną do ciała, a dokładnie na nie, tworząc cienką, niewidoczną barierę wokół ciała stworzoną dzięki energii mortokinetycznej. Energia oplotła ciało tworząc delikatną, ale twardą strukturę, zdolną chronić i odbijać niektóre ataki, w tym strzały z broni palnej.

W tym samym momencie, widząc mnóstwo zabitych, umęczonych dusz niecnych istnień, wybrał sobie najbliższy obiekt, stojący tuż przy żołdakach, zapewne zabity podczas próby wtargnięcia. Wniknął w jego świadomość. Tak... czarny charakter... idealny by stać się siejącą spustoszenie zjawą na mych usługach. Pomyślał śląc energię magiczną do duszy istoty, wypełniając ją siłą i energią potrzebną do manifestacji swojego sitnienia w naszym świecie. Energia okraszona była nie tylko mocą samą w sobie, ale też zabarwieniem emocjonalnym i empirycznym. Jaszczur słał negatywne emocje, napawał duszę chęcią mordu i siania zniszczenia, mordowania ludzkich i nie tylko istnień. Gdy dusza była gotowa, wystarczył impuls, by objawiła się jako zjawa.

1x Zjawa



Gdy tylko pojawiła się, dostała rozkaz wbicia szponów w korpus najbliższego, po lewej stronie, bandyty podżegacza. Nim ten zorientował się, zjawa wykonała kolejny cios szponami drugiej dłoni, wymierzony był w gardło. Zjawa wyciągając swe szpony rozerwała arterie uśmiercając bandytę, który zalewał się krwią.

- Bardzo mi... przykro. Ale szkoda marnować pocisków, nie przebijecie tej zbroi. Poza tym macie groźniejszego przeciwnika. - Powiedział wskazując na zjawę.

2/3 x Bandyta podżegacz

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej