Tereny Valfden > Dział Wypraw

Co słychać na Zuesh?

<< < (7/9) > >>

Progan:
Po trzech dniach... a może to tylko kilka minut minęło. Było to bez znaczenia. Progan wstał i podszedł na dziób okrętu. Miał nadzieję, że to co go spotka, będzie dla niego wskazówką od Ventepi, w którą stronę mają podążać.

Nawaar:
Dhampir został wyrwany ze swojej zadumy i spoglądania w morze dzięki rozkazom, które padły z ust elfiego kapitana. Statek miał zaraz ruszyć dlatego też, Silvaster wstał i rozprostował kości, które trochę zesztywniały i podczas prostowania zdało się usłyszeć lekkie strzelanie oraz jeden głębszy oddech. Dziecko świtu odetchnęło z ulgą i zaczęło maszerować, po statku a widząc znajome twarze bękartów nie odzywało się pierwsze czekając na ich ruch. Pewnikiem już było, że każdy z nich wiedział o odłączeniu się dhampira od kompani, ale początek rozmowy z Thoranem oraz Melkiorem nie wskazywał, że mają coś do niego przynajmniej na razie. Jednakże nie wiedział jak zareaguje na niego reszta towarzystwa, która się pokazała na okręcie.

Melkior Tacticus:
"Miecz Boleści" opuścił port w Atsuel i gnany południowo-wschodnim wiatrem szedł z pełną prędkością ku Zuesh, dwanaście godzin później dopływali dopiero do wybrzeży Hrabstwa Maer.

//Jest 8:30 4*C i pizga zuem

Nawaar:
Orkowie uwijali się jak w ukropie, by łódź mogła opuścić port w Atusel tak się właśnie stało, a po chwili czasu wypłynęli na pełne wody żegnając się z portowym miastem Valfdeńskim. Dhampir na sekundę spojrzał na miasto zanikające za horyzontem i pomachał mu od tak, by móc teraz spojrzeć w przyszłość czyli wprost na dziób statku. "Miecz Boleści" przecinał morskie fale niczym dobry nóż masło pchany, przez południowo-wschodni wiatr prosto w stronę kunańskiej wyspy Zuesh. Wtedy właśnie Silvaster poszedł również w stronę dzioba. Tam poczuł nagły spadek temperatury na tyle niski, że zaczął odczuwać chłód, co nastawiło go negatywnie do tej części podróży. Dhampir cały czas przyglądając się kierunkowi do, którego zmierzali czuł w sobie, że statek się unosił i opadał a on wraz z nim na zburzoną taflę wody. Doprawdy gdyby nie nauka o morzu mógłby już teraz puścić nie jednego pawia, poza burtę statku a tak stał niewzruszony spoglądając w dal i od czasu do czasu pocierając swoje dłonie, by je lekko ogrzać wyczuwał jakby wewnętrzny niepokój, który gnieździ się w jego ciele i czeka aby mógł okazać się w pełni i eksplodować w najmniej odpowiednim momencie. Całą tę sytuacje skomentował w głowie. Dziwne, nie wyglądała jakby coś miało się dziać, ale ten wiatr wydaje się nad wyraz podejrzany. Coś tu nie gra, tylko co? Zapytał sam siebie głaszcząc swoje blond włosy i dokładniej przypatrując się morskiej okolicy porannej okolicy.

Melkior Tacticus:
Wszystko grało, minęli Chatal i wpłynęli na cieplejsze wody Morza Orathu.


//Warunki podobne, 14*c i nieźle kołysze.

//Co z wami?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej