Tereny Valfden > Dział Wypraw
Co słychać na Zuesh?
TheMo:
Themo nie miał czasu się opierdalać. Gdy wychodzili w morze pomagał załodze uwijać się z żaglami. Dzięki temu miał zajęte ręce i umysł. Jednak dość szybko złapali dobry wiatr i nie trzeba było nic robić. Wtedy zaczął obserwować okolice. Woda, woda, woda i jeszcze więcej wody. Jednak było w niej coś niepokojącego. Całe powietrze było przesiąknięte złem. Być może tylko popadał w paranoje. Od rozmyśleń odciągnął go krzyk Melkiora. Wściekłym wzrokiem odprowadził żółtodzioba, który raczył się poopalać. W zasadzie to mało kto coś robił. Ale nikt nie był tak bezczelny. Musi w przyszłości trochę przytemperować towarzystwo.
Melkior Tacticus:
Gdzieś tam w głębi Melkior cieszył się z oddania Bękartów w ręce Thema, przynajmniej nie będzie musiał użerać się niektórymi ludźmi. Około południa morze się uspokoiło.
Nawaar:
Dhampir cały mokry wciąż wytrwale trzymał się burt statku nieustannie przypatrując się morzu. Stał tak dopóki koło południa morze się nie uspokoiło a on mógł zwolnić ręce od trzymania się za burtę. Silvaster nie zauważając żadnego zagrożenia postanowił ściągnąć mokrą koszulę i powiesić ją na jakiejś suchej linie. Jego mokre włosy cały czas przylegały do bladego w miarę wyrzeźbionego ciała czekając na wysuszenie w swoim czasie. W tym właśnie czasie poczuł znajome burczenie w brzuchu, a chcący zaspokoić głód poszedł do kambuza, by zobaczyć czy jest coś do zjedzenia dobrego.
Melkior Tacticus:
//Co jest z wami? Nie chce wam sie raptem?
Melkior Tacticus:
Na horyzoncie pojawiły się ciemne burzowe chmury, nadciągał sztorm a w dodatku majtek na bocianim gnieździe wypatrzył fregatę wspieraną przez bryg. Obydwa okręty miały na masztach flagi Ghuruk, Melkior wolał uniknąć zarówno starcia jak i sztormu. Nakazał więc obranie kursu powrotnego do Ausel.
Zadanie zakończone niepowodzeniem
Nawigacja
Idź do wersji pełnej