Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ciemna strona miasta.
Armin:
Armin widziała bandytę, ale się do niego nie zbliżyła. Przyczaiła się przy ciałach martwych kobiet. Nie chciała zostać postrzelona, więc nie chciała zbliżać się do przeciwnika. Sprawnym ruchem przygotowała kuszę i wyciągnęła bełt. Załadowała broń i wycelowała w bandytę. Starała trafić w szyję lub w jej okolicę, gdyż był to pierwszy strzał z kuszy dla czarnoskórej. Dobra Armin teraz się skup! Uspokuj się i traf w szyję, a przynajmniej w którąś część ciała zbliżoną do szyji. Dawaj! Raz. Dwa. Trzy. W tym właśnie momencie bełt wyleciał z kuszy. Maurenka miała nadzieję, że trafiła w wyznaczony wcześniej cel.
Rodred:
Przy "dwa" bandyta cię zauważył. Szybkim ruchem wycelował i strzelił. O dziwo nie trafił. Pewnie spanikował. Kula świsnęła o framugę. Rozproszyło cię to dość by nie trafić w szyję czy głowę. Bełt przeszył lewy bark strzelca na wylot. Odrzuciło go do tyłu na ziemię, ryczącego z bólu.
// Nie zapomnij : -1 bełt
Armin:
Armin wystraszyła się, ale szybko wróciła do rzeczywistości. Pochwyciła swój sztylet i ruszyła w stronę bandyty. Gdy maurenka była blisko przeciwnika, pozostałe pistolety wzięła z ręki bandyty i rzuciła je na bok, by mężczyzna nie mógł ich dosięgnąć. Sztylet trzymała przy gardle ryczącego z bólu chłopaka.
- Czemu uprowadziliście te biedne kobiety? - Armin powiedziała te słowa prawie przez zęby. - Odpowiadaj, jeśli ci życie miłe. Czarnoskóra praktycznie przy samej skórze położyła swoją broń.
Rodred:
Popatrzył na ciebie z przerażeniem. Wygląda ci na 20 latka, ma lekki zarost. Gdyby nie to jakim jest potworem to mógłby ci się nawet podobać. - Nie zabijaj mnie! Mieliśmy je tu tylko pilnować! Wykrzyczał przerażony i zerkną w stronę zbliżających się więźniarek.
Armin:
Armin patrzyła prosto w oczy swojej przyszłej ofierze.
- Widzisz? Jak się ładnie poprosi, to nawet umie się coś powiedzieć. - maurenka uśmiechnęła się i przecięła mężczyźnie gardło. Nie potrzebowała przy sobie kogoś kto był bandytą i chociażby pilnował uprowadzonych kobiet. Wstała i wytarła czerwony od krwi sztylet o ubranie trupa. Czarnoskóra zauważyła zbliżające się towarzyszki.
- I co? Koniec paniki? Gdzie poszedł tamten bandyta? - wiedziała, że zadała aż trzy pytania na raz, ale potrzebowała na nie przynajmniej konkretnych odpowiedzi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej