Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ciemna strona miasta.

(1/11) > >>

Armin:
Nazwa wyprawy: Ciemna strona miasta.
Prowadzący wyprawę: Rodred
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zezwolenie prowadzącego oraz bycie w miarę ładną kobietą.
Uczestnicy wyprawy: Armin


Armin na samym początku zauważyła jakieś niesforne dziecko, potem poczuła straszliwy ból w okolicy tyłu głowy. Kobieta zdążyła tylko zobaczyć ciemność i mrok przed oczyma. Maurenka praktycznie momentalnie straciła przytomność i upadła na podłogę w swoim własnym domu. Dlaczego taka sytuacja zdażyła się właśnie Krukowi? Przecież Armin praktykuje zakradanie się oraz zabójstwa, o których nikt nigdy się nie dowie. A ta cała sprawa miała nieciekawy obrót dla naszej czarnoskórej...

Rodred:
Była to nie mała ironia losu. ÂŁowca stał się ofiarą. Wszystko wydawało ci się snem. Zaczęłaś się budzić. Widziałaś tylko mrok jak co rano w twoim pokoju. Jednak wtedy wrócił bul głowy, aż jęknęłaś od jego napływu. Następnie poczułaś, że masz skrępowane ręce, nogi i knebel w ustach. gdy chciałaś się rozejrzeć zdałaś sobie sprawę, że masz worek na głowie a nie jest ciemno. Wtedy zaczęły wracać zmysły. Zaczęłaś słyszeć głosy. Przez chwilę miałaś wrażenie jakby sam bóg do ciebie mówił. Z czasem jednak stały się bardziej przyziemne, aż przerodziły się w rozmowy i śmiechy jakiś męskich basów. Przez worek zaczęłaś widzieć kontury. Znajdujesz się w niewielkim pokoju 10 na 5 metrów. Opiera się o ciebie jakaś wciąż nieprzytomna dziewczyna. Po swojej lewej i prawej widzisz też inne jednak ciężko oszacować Ci ich ilość. Naprzeciw ciebie trochę po prawej znajdują się drzwi zza których to słyszysz owe głosy. Poczułaś na nadgarstku pokrzepiający dotyk mechanizmu zwalniającego ukryte ostrze. Miałaś kupę szczęścia, że jeszcze go nie znaleźli jednak gdy dojdzie co do czego na pewno ten fakt się zmieni.
Wtem drzwi się otworzyły. Do środka weszło dwóch bandytów trzymających na ramieniu jakieś luźne ciało. Z niezwykłą ostrożnością położyli je w koncie. Z nimi wszedł trzeci. Po jego władczym tonie zrozumiałaś, że to ich przełożony. - Dobra robota chłopaki! Macie teraz parę godzin odpoczynku. Nie używajcie sobie zbytnio na towarze bo pamiętajcie że mamy je sprzedać.  Po czym wyszedł. Jeden z bandytów również wyszedł zamykając za sobą drzwi, jednak drugi podszedł do jednej już ockniętej i mocno wierzgającej kobiety.

Armin:
Cholera, to jest jakiś grubszy przekręt. Spora liczna kobiet na sprzedaż, pewnie na czarny rynek. Muszę coś wymyśleć, aby stąd szybko uciec, a przy okazji dowiedzieć się kto za tym wszystkim stoi i dlaczego to robi. No i byłoby miło, by pozostałe dziewczyny zostały uwolnione. Armin słyszała, że prawdopodobnie coś niedobrego dzieje się tej ockniętej kobiecie. Nie chciała nawet na to patrzeć. Zaczęła jednak obmyślać plan działania. Niestety nie mogła wiele zrobić, gdyż była całkiem zakneblowana. Ręce, nogi, a nawet usta były skrępowane. Czarnoskóra postanowiła nie dawać się we znaki oprawcom. Spróbowała uwolnić ukryte ostrze i przeciąć nim sznury na rękach maurenki. Nie wiedziała jednak, czy jej się to uda, gdyż pierwszy raz była w takiej sytuacji. Armin nasłuchiwała i wykrywała każdy, nawet najmniejszy ruch, by nie zostać przyłapaną. Na szczęście ukryte ostrze szybko się też chowa...

Rodred:
// Nie znam się zbytnio na tym ostrzu ale na pewno możesz je schować tą samą ręką?

Zbir zaczął zabawę już na dobre dzięki czemu szczęk wysuwanego ostrza zgubił się wśród innych dźwięków. Po dłuższej pracy nadgarstkami udało Ci się przeciąć sznury. Z analizy dochodzących cię dźwięków wywnioskowałaś, że nie masz wile czasu.

Armin:
//Chyba tak, ja zawsze tak robiłam...

ÂŚwietnie, moje zwinne rączki dały radę! Teraz muszę uciec z tego pomieszczenia, ale najpierw rozprawie się z tymi dwoma typami. Armin trzymała swoje ręce cały czas tak, by inni myśleli, że nadal ma związane ręce. Widziala i słyszała różne dziwne głosy dochodzące z boku pokoju. Biedna kobieta... Siedzieć cicho czy ich sprowokować? Oto jest pytanie. Maurenka szybko to przemyślała i zaczęła wierzgać nogami. Miała nadzieję, iż bandyta zbliży się na tyle, żeby poderżnąć mu gardło.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej