Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ciemna strona miasta.
Rodred:
// Tak. Twój ekwipunek teraz jest równy tamu na KP.
Spostrzegłaś, że kobieta was spowalnia. Nie jest prawie w ogóle w stanie iść nawet podtrzymywana przez dwie inne. Na razie to nie ma znaczenia, ale kto wie co będzie później.
Wyszłaś na korytarz. Jest przestronny. Na ścianach po bokach widzisz jakieś stare portrety. Przez okna wpada ciepłe światło popołudniowego słonka. Korytarz prowadzi do drzwi wyjściowych. Po jego lewej stronie znajduje się duże przejście prawdopodobnie do pokojów typu jadalnia, kuchnia i tak dalej. Po prawej zaś były zamknięte drzwi. Słyszysz za sobą stłumione szepty podekscytowanych towarzyszek.
Armin:
Dobra, najpierw kobiety, a potem sprawdzę, co kryją tajemnicze drzwi.
- No dobra kochane panienki. - powiedziała półszeptem do znajomych. - Widzicie drzwi prowadzące ku wolności? - Armin wskazała palcem przed siebie. - Macie jak najszybciej wyjść przez nie, ale zróbcie to najciszej jak się da. Ruszajcie! - maurenka zaczęła lekko poganiać towarzyszki. Czarnoskóra zwróciła się do kobiet, które pomagały poszkodowanej:
- Mogłybyście ją wziąć na plecy, czy coś takiego? Szczerze mówiąc spowalnia nas, a nie chciałabym, żeby bandyci nas znaleźli przez jedną, niewinną osobę. - powiedziała Armin prawie bez emocji. Uświadomiła sobie, że uczucia są dla słabych. Są tylko kulą u nogi,a trzeba teraz myśleć racjonalnie. Im mniej ludzi w budynku tym lepiej. Kiedy dziewczyny wyjdą zacznę moje małe śledztwo...
Rodred:
Dziewczyny zaczęły wybiegać na zewnątrz niosąc poszkodowaną. W tym momencie usłyszałaś krzyk z zewnątrz. - Co to ma znaczyć?! I huk pistoletu skałkowego. Przeszył cię dreszcz gdy zobaczyłaś czerwoną chmurkę krwi nad kobietami. Nawet ci się zdało że widzisz jakieś fragmenty mózgu. Następnie ogłuszyła cię kakofonia wrzasków kobiet. Zapanowała panika. Dziewczyny rzuciły się do ucieczki. Część z powrotem a część dalej. Dało się słyszeć kolejny wystrzał i rozbryzg krwi nad głowami kobiet. Część z nich się wywracała, następne się o nie potykały. "Uczucia są dla słabych". Teraz to hasło nawet nie dotarło do twoich myśli. Nagły zastrzyk obrzydliwego okrucieństwa i strachu całkowicie cię sparaliżował. Poczułaś jak sztylet wypada ci z ręki. Nie mogłaś uwierzyć w to co się stało. A co by było gdybym to ja poszła pierwsza?
Armin:
Armin faktycznie była zszokowana obrotem sytuacji. Jednak musiała się ratować, teraz pomagała tylko i wyłącznie sobie. Szybkim ruchem podniosła sztylet z podłogi i skierowała się do przejścia po lewej stronie korytarza. Pobiegła w tamtą stronę, unikając przy tym postrzelenia. Kiedy znalazła się w przejściu stanęła i poszła do pomieszczenia, który znajdował się przed nią, była to jadalnia z kuchnią. Nasłuchiwała, czy jest już koniec zadymy. Czy jakbym poszła pierwsza sprawy potoczyły by się inaczej? Nigdy się tego nie dowiem, a czasu nie da się cofnąć. Teraz liczę się tylko ja.
Rodred:
Wchodząc do kuchni zauważyłaś aż... jednego bandytę. Trzymał w rękach dwa pistolety skałkowe które właśnie ładował.
1x Bandyta podżegacz.
W przejściu zobaczyłaś pięć albo sześć ciał. Kilka mijających cię dziewczyn było ciężko rannych. Zobaczyłaś na zewnątrz jak rozbiegają się we wszystkie strony. Okazało się że jesteście w jakiejś piwiarni oddalonej około kilometr od miasta. Prowadzi do niego polna ścieżka. Nie od miasta tylko z przeciwnej strony kieruje się do was Niewielka karawana składająca się z trzech wozów przypominających więźniarki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej