Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ciemna strona miasta.

<< < (4/11) > >>

Armin:
Mokra od chmielowego napoju Armin weszła do pokoju. Zauważyła swoje ubrania koło beczki pełnej piwa. Podeszła do nich, wzięła je swoją ciemną rączką i założyła na siebie. Ubrana maurenka wzieła sztylet, a pijany bandyta nawet tego nie zuważył. Pewnie też bym nie ogarniała rzeczywistości, jakbym była taka spita. Kobieta w swoim stroju i z dwiema broniami wyszła z pokoju. Skierowała się w stronę drzwi, które były zamknięte.

Armin:
// Wolę intrygi :)

Rodred:
Drzwi otworzyły się gładko. W środku zobaczyłaś przestronny pokój. Są w nim ustawione jakieś kadzie, kotły i inne dziwne zbiorniki za pewne stworzone do przetworu chmielu. W koncie zobaczyłaś stertę z cennymi przedmiotami, które udało im się zgrabić z waszych domów oraz kuferek wypełniony wszelkiego rodzaju ozdobami damskimi. Na stoliku leżał jakiś dokument z dwoma podpisami. Był jednak zapisany w nie znanym ci języku bądź zaszyfrowany. Wśród sterty odnalazłaś resztę swoich rzeczy osobistych. Reszta kobiet nie mogła dłużej znieść wyczekiwania i weszła za tobą. Nie są to jednak wszystkie z nich.

Armin:
Armin nie była mocno zaskoczona tym, że inne kobiety poszły za nią. Zapewnie sama nie usiedziałaby w miejscu, kiedy ma się przed sobą otwarte drzwi. Czarnoskóra wzięła wszystkie swoje rzeczy. Wzięła również dokument, któty leżał na stole. Nie mogła rozszyfrować tego co się na nim znajdowało. Może to inny język lub pewien rodzaj szyfru? Pewnie ten papier później jej się przyda, w końcu musiała się dowiedzieć dlaczego została uprowadzona, jak również jej towarzyszki. Zauważyła jednak, że kilka kobiet brakuje. Postanowiła więc zapytać o to pozostałe dziewczyny:
- Czy nie kazałam wam czekać?! - maurenka prawie krzyknęła. - Gdzie pozostałe kobiety? Nie poszły z wami? - Armin spytała z zaciekawieniem.

Rodred:
Na pierwszą uwagę nie zwróciły uwagi. Pewnie nawet nie oczekiwałaś odpowiedzi. Jedna wysoka elfka skinęła smutno głową w kierunku piwnicy. (tam gdzie byłyście) Za to rudowłosa dziewczyna z przekąsem powiedziała. - Mamy rannego.  Z owego pokoju dobiegły cię szlochy i głosy pocieszenia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej