Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ciemna strona miasta.
Armin:
Armin lepiej niż przecietny człowiek radzi sobie z zabijaniem, więc mężczyzna leżał martwy. Kobiety pewnie były lekko skonsternowane przebiegiem sytuacji. Maurenka wiedziała, że musi uspokoić pozostałe dziewczyny.
- Szanowne panie, proszę się uspokoić, wszystko jet pod kontrolą. - chyba Armin zaczyna mówić jak polityk. - Uwolnię was, ale jak któraś z was krzyknie to policzę się z nią. Musimy na razie siedzieć cicho, by frajerzy ciągle myśleli, że jesteśmy związane. Po tych jakże motywujących słowach czarnoskóra zaczęła uwalniać pozostałe kobiety. Siedziały cicho. Może trochę przestraszyły się Armin?
- Poczekajcie tu. Kiedy powiem 'droga wolna' będziecie mogły wyjść. Zrozumiano? - nie czekając na odpowiedź towarzyszek maurenka powoli skierowała się w stronę wyjścia, cały czas miała w przygotowaniu ukryte ostrze.
Rodred:
Otworzyłaś drzwi bardzo skrzypnęły. Ukazał się przed tobą korytarz. 3 metry pred tobą są drzwi po prawej. Otwarte na oścież (nie zagradzają przejścia). Widać palące się tam światło. 3 metry dalej są drzwi po prawej zamknięte. 5 metrów dalej są schody do góry. Z drzwi po prawej usłyszałaś głos. - Na Władku skoro już skończyłeś to ja też się zabawie. Ze środka wyszedł bandyta trzymając w dłoni na wpół pełny kufel piwa. Od razu cię zobaczył. - Co ty tu?! Niezbyt złożył słowa i przygotował się do obrony widząc twoje błyszczące ostrze na (prawym?) nadgarstku. Otwiera usta żeby jeszcze coś zawołać.
Rodred:
1x Bandyta
Armin:
Bandyta nie zdążył nic powiedzieć, gdyż Armin była szybsza od niego. Podbiegła do niego najszybciej jak umiała i wymierzyła cios pięścią prosto w twarz. Bandyta lekko zachwiał się, ale oddał maurence cios prosto w brzuch. Kobieta zobaczyła mroczki przed oczami i upadła, a przeciwnik wyciągnął sztylet. Zaczął nacierać nim na twarz kobiety, lecz w tej chwili, ukryte ostrze z całej siły wbite w brzuch bandyty, dało się przeciwnikowi we znaki. Odsunął się i trzymał się za brzuch, jego ubranie było teraz zabarwione ciemnoczerwoną krwią. Armin wstała i ze swoją precyzją poderżnęła mężczyźnie gardło. Bandyta nie miał już szans na przeżycie i zginął na miejscu. Czarnoskóra uspokoiła się i wyczuliła swoje zmysły. Bowiem miała przed sobą dwie pary drzwi. Od których zacząć? Zobaczę najpierw co kryją otwarte drzwi. - zdecydowała Armin. Ciągle miała chociaż małą nadzieję, że inni bandyci nie słyszeli jej walki. Z bronią w ręku była przygotowana na następnych, pewnych siebie zbójców.
Rodred:
Zachlapana piwem, które trzymał zbój w ręku ruszyłaś do otwartych drzwi. Twoim oczom ukazał się niewielki pokój zastawiony beczkami z piwem zapewne wytoczonymi z piwnicy. Na beczkach leżą porozrzucane wasze wierzchnie okrycia. W tym twoja szata. Na ziemi leży spity do nieprzytomności bandyta z twoim sztyletem w ręku. Dwie beczki są otwarte z czego jedna już jest pusta.
// Takie pytanko orientacyjne. Wolisz walkę czy jakieś intrygi?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej