Dhampir teraz poznał znaczenie słowa ciemność, bo jeżeli on ze wszystkich tutaj zebranych nie zobaczył swojej ręki, która była tuż przednim oznaczać mogło, że ta przytłaczająca go pustka jest tworem magicznym, na którym on się w ogóle nie znał. Silvaster czuł się odosobniony, może nawet i samotny? Dziecię świtu lubiło samotność i ciszę, ale co za dużo to i krowa nie zeżre, bo zawsze wiedział że w każdej chwili może wrócić do swojej chatki albo pogadać z kimś na mieście, ale tutaj było mu nawet smutno. Teraz tak brocząc w tej ciemniej otchłani chyba, przez godzinę zobaczyli światełko w tunelu. Jakiś mały punkt świecił i zapraszał do siebie, jakby był tutaj tylko po to, aby wskazywać drogę wędrowcom. Jednak dobrze, że Lithan ostrzegł go w ostatniej chwili nim Silvaster podążył za tym punktem, ale teraz nasunęło się pytanie, bo stali w martwym punkcie.
- Dzięki za ostrzeżenie, ale kim jest Pani Jeziora? I co robimy dalej skoro do przodu iść nie możemy?
Wiedział, że stojąc w miejscu niczego nie zdziałają. Dlatego padły dość podstawowe pytania.