W środku było inaczej. Nie czuć było aż tak wielkiej samotności. Nie było jej czuć, ponieważ ktoś tutaj był. Gdzieś pośród tych murów, gdzieś w jakiejś sali ktoś był. Ktoś, albo coś. Nie było tutaj jednak ani jednego ponuraka. Spoglądały za nami przez wejście, ciekawskie i przerażone. Tak, jakoby obawiały się tutaj wejść. Pośród ciszy dźwięk jaki usłyszeliście był czymś nowym. Niecodziennym. Coś skrobało po ścianie w małym ciemnym pomieszczeniu obok.