Wróg malał, a on, zmęczony i wykąpany w krwi, walczył od dobrych paru godzin, z resztą jak inni. To była jedna z najcięższych bitew w jego życiu, trzeba przyznać. Hordy demonów malały pod kontratakiem kotów i ekspedycji.. Kruka zastanawiało, ilu z tej demonicznej armii poczuło strach przed śmiercią, albo poczucie zażenowania, że jednak postanowili zaatakować?
Z tych rozmyśleń, wyrwał młodego mężczyznę ryk demona, który zaczął na niego szarżować. Cóż za nierozwaga, naprawdę wielka nierozwaga...
Kruk używając swej wyuczonej umiejętności gibkości, zwanej potocznie akrobatyką, odskoczył od zagrożenia, powodując iż Demon wrył się w budynek, który zatrzeszczał od uderzenia. Nie był to Behemot, nie zniszczy go jednym uderzeniem..
Khaled doskoczył do demona, który właśnie się obracał i zaatakował. Tym razem było to trochę cięższe, niźli poprzednie ataki na jego pobratynców. Ten, bez problemu w sumie, zablokował nadchodzący cios puklerzem, oddając tą samą bronią w Kruka, który - po uderzeniu, zachwiał się i na sekundę zamroczył.
Demon oczywiście, jak to demon, planował to wykorzystać. Podniósł szybko topór i spuścił, z nadzieją że rozłupie czaszkę. Mohamed jednakże sparował cios, szybko wyprowadzając sprawną kontrę i ucinając nadgarstek bestii, która zawyła, odrzucając tarczę na bok i szaleńczo machając łapą z pazurami.
- Nie nauczą się, jak dzieci.. - mruknął pod nosem, unikając szpikulców i "uwalając" całe przedramię. - Leżeć..
Nie posłuchał się go, zaczął atakować.
- Powiedziałem, LEÂŻEĂ! - warknął, uderzając i odcinając prawą nogę pomiotowi otchłani. Bestia z łoskotem spadła na ziemie, spoglądając wściekle na czarnego, który stanął przed nim zamachnął się od góry i, jakże by inaczej, paroma ciężkimi ciosami odciął łeb...
3x Ogrzy Demon