I w końcu dotarli do centrum miasta. Właśnie w jego okolice, gdyż drogę do niego zagrodziły im demony. Zgraja ogrzych demonów oblegała mury centrum, próbując dostać się do środka. Obrońcy trzymali się dzielnie. Pomioty Otchłani nie mogły sforsować fortyfikacji. Ale to była też kwestia czasu, więc należało pomóc obrońcom. Atak na tyły sił demonów był dobrym rozwiązaniem. Najpierw zaatakował Aragorn, siejąc zniszczenie swoją mroczną magią. Potem do boju ruszyli wojownicy. W tym Dragosani. Trzeba było oczyścić miasto. Gdy inni ruszyli do mniej lub bardziej rozsądnego ataku, wampir wyciągnął bułat i zbliżył się także do hord demonów. W ich szeregach panowała wrzawa. Ogrze demony nie słynęły ze skoordynowanej walki. Rządził nimi chaos. I było to widać po ich sposobie walki. Nie musiał długo czekać na atak demona. Usłyszał ryk i ciężki bieg potwora, która obrała go sobie za cel. Stwór skoczył ku niemu wściekłe, atakując toporem w potężnym ciosie, który mógłby rozpałowić woła. Z tym, ze wół rzadko kiedy wykonywał takie uniki jak Bestia. Drago uskoczył w ból, ostrze topora przecięło powietrze. To jednak wcale nie zniechęciło demona. Wręcz przrciwnie. Potwów znów zaatakował, tym razem całym ciałem. Spróbował staranować wampira ramieniem, przewrócić go i zapewne wbić mu ostatecznie topór w pierś. Plan, jeśli można to tak nazwać, demona spełzł na niczym już w pierwszym etapie. Po prostu Dragosanitg było szybszy i zwinniejszy. Uniknął staranowania. W uniku przekręcił się i ciął bułatem, celując w rękę demona, w której to dzierżył on tarczę. Niewiele mu jednak z tego przyszło, gdyż demon cudem odbił cios tarczą. Drago odkoczył, aby uniknąć kontrataku, który nadszedł mgnienie oka później w postaci poziomego cięcia toporem. Przez krótki moment demon odsłonił tym ciosem prawe ramię, w którym trzymał topór. Drago oczywiście to wykorzystał. Zaatakował błyskawicznie. Ciął bułatem pod łokieć demona. Skóra, mięśnie i kości potwora nie mogły oprzeć się doskonałej broni z czarnej rudy. Zakrzywione ostrze odcięło rękę demona, jak rzeźnicki tasak kawał krowiego mięsa. Odcięta kończyna spadła na ziemię, topór stuknął o bruk, a demon tymnął przeraźliwie. I uderzył wściekłe tarczą. Powietrze, gdyż tam już Draga nie było. Wampir odskoczył i znalazł się z boku demona. Ten odwrócił się i spróbował zaatakować w prymitywny sposób, zębami. Drago znów uskoczył i ponownie wykorzystał kontratak. Tym razem pozbawił demona nogi. Potwór z rykiem upadł ciężko na bruk. Dragosani zaś nie dał mu zbyt dużo czasu na cierpienie i analizę sytuacji. Doskoczył i unikając ostrych zębów odciął mu łeb ciosem czarnego ostrza. I natychmiast wykonał unik przez ciosem, który nadszedł że strony kolejnego demona, pragnącego wykorzystać okazję. Wampira uratował przed nim instynkt i wyczulone zmysły. Odskoczył kilka metrów w tył, wykorzystać nadludzkie zdolności Bestii. Drugi demon ryknął coś, co mogło nawet być słowami w języku Otchłani. Albo i nie. I ruszył wściekłe na wampira. Machnął potężnie toporem w ciosie technicznie całkiem przyzwoitym, ale prostym. Drago ponownie odskoczył w bok. Nie próbował nawet parować ciosów. Jako wampir i Bestia był bardzo silny, ale po prostu nie chciał narażać swojej, jakby nie patrzeć, mniejszej broni na ewentualne uszkodzenie. ÂŚrednio byłoby potem walczyć już do końca sztyletem. Demon znów coś tam ryknął i znów zaatakował. Tym razem tarczą. Chciał trzasnąć Antaresa. Ten znów uskoczył w tył. I to na kilka metrów. Uznał w końcu, że fajnie się walczy, ale co za dużo to niezdrowo i trzeba dać też szansę innym. Zanim demon zaatakował ponownie, Drago wyciągnął przed siebie demoniczną dłoń i wyzwolił z niej emocje rodzące się w nim w czasie walki. Ten wewnętrzny ogień, który zna każdy wojownik w czasie bitwy. Z ręki wystrzeliły pioruny i poraziły demona. Ten wrzasnął coś tam i nawet opadł na kolano. ÂŻył jeszcze, zaklęcia miało zbyt małą moc na jego skórę. Lecz był ogłuszony. Drago wystrzelił jak strzała w jego kierunku. Zaatakował błyskawicznie. Ciął akurat w chwili, gdy demon unosił tarczę, by się nią zasłonić. Potwór nie zdążył. Czarne ostrze bułatu wbiło się w jego ramię. Drago uskoczył w bok, przyciągając ostrze po ranie demona. Sam ten ruch ułatwił odcięcie ręki potwora. Demon ryknął, ale to tylko zwiększyło jego wściekłość. Ciął toporem poziomo. Zbyt wysoko, Drago schylił się. Ostrze przeszło nad nim. Wampir natychmiast zaatakował, tnąc w nogę potwora i przetoczył się po ziemi. Nie odciął nogi demonowi, ale go zranił. Na kilka sekund dawało to jakąś przewagę. Drago wstał i odskoczył, gdy demon uderzył potężnie toporem pionowo od góry w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą był wampir. I znów zaatakował. Ciął bułatem w pozostałe ramię demona. Te również odciął. Demon ryknął wściekle. Rana na nodze zasklepiła się już. Lecz demon był pozbawiony rąk i części broni. Pozostało mu to, czym zostało obwarowane jego ciało. Zaatakował szybko i spróbował ugryźć Draga, lecz zacisnął zęby na niczym. Machnął.gwałtownie głową, starając się nabić wampira na róg. Lecz ten uskoczył. Znalazł się z boku demona i znów ciął w jego nogę. Tym razem skuteczniej. Odciął ją i pozbawiony podpory demon upadł ciężko na ziemię. Wampir uskoczył przed jego cielskiem. Szybko dotarł na szyi demona i uderzył w jego kark, zanim demon miałby szansę go ugryźć. Bułat bez problemu odciął łeb padkudy. A Drago odskoczył w tył, tak aby uniknąć ewentualnego ataku że strony jeszcze kolejnego demona.
38x Ogrzy demon