Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚcigając ÂŚmierć

<< < (6/27) > >>

Mohamed Khaled:
- Nie. Siadaj na wóz i jedziemy, nie chce więcej niespodzianek - polecił Ex., siadając i biorąc lejce w ręce. Gdy wszyscy się usadowiliście, pognał konia i ruszyliście z "pełną parą".

Eddar aeb Shar:
Eddar ponownie naładował kuszę i położył ją na kolanach. Miał nadzieje, że nie spotkają już więcej wilków, a tym bardziej wargów, wolał być jednak przygotowany.

Mohamed Khaled:
Nic was już na szczęście nie spotkało, co pozwoliło dotrzeć niedaleko K'efir w miarę bezpiecznie...
Już w oddali widzieliście dymy z kominów w mieścinie, Exel pognał konia i już po dwudziestu minutach byliście pod bramami wiochy grzechu.
Pod bramami stali zamroczeni strażnicy, najpewniej zniewoleni umysłowo po długiej popijawie poprzedniego wieczoru. Nawet nie zareagowali, jak wjechaliście do miasta. Miejscowość jak miejscowość, z tą różnicą, że większość budynków tutaj, to karczmy, w której chlali różnoracy bandyci i szumowiny. Ruszyliście do centrum.

Eddar aeb Shar:
- No, to co z moją zapłatą, panowie? - Krasnolud zapytał przyjaźnie. Odczuł wyraźną ulgę, gdy znalazł się za bramami miasta. Tylko co teraz? - pomyślał.

//Jak długo jechaliśmy?

Mohamed Khaled:
//Parę godzin, do K'efir dojechaliście późnym wieczorem, czyli w momencie, gdy wszystko w tej dziurze ożywa.

Exel rzucił Ci mieszek z sześćdziesięcioma grzywnami, potem po prostu odjechał wraz z towarzyszami do najbliższej karczmy, gdzie zamierzali się ... no właśnie, co zamierzali? "Porcelanę" sprzedać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej