Tereny Valfden > Dział Wypraw

ÂŚcigając ÂŚmierć

<< < (3/27) > >>

Eddar aeb Shar:
Krasnolud przyjrzał się towarzyszom.
- Cóż, wam chyba mogę powiedzieć. Macie uczciwe facjaty. Mój wuj był w K'efir właścicielem jakiejś speluny. Nie dorobił się bidak dzieci z prawego łoża, a ja zawsze byłem jego ulubionym siostrzeńcem. Jakosik tak z miesiąc temu wujaszkowi się zmarło, a gość, co zajmował się jego rachunkami okazał się na tyle uczciwy, że postanowił spełnić jego ostatnią wolę. Napisał do mnie list, że niby mam odziedziczyć tą spelunę. No ale nie lubię siedzieć w jednym miejscu, więc pewnie lokal sprzedam, a grzywny rozdupcze na dziwki. A potem znowu w drogę!

Mohamed Khaled:
- No, no.. - zaśmiał się Ment., spoglądając na Ciebie wyraźnie rozbawiony, ale także rozluźniony. - Jak się zwał? Znam wielu ludzi w K'efir, może nawet wszystkich. Ciężko zliczyć, co rusz się ktoś nowy pojawia, ciężko nabyć nowe znajomości...

Eddar aeb Shar:
- Jak byłem mały, to wołałem na niego wujek Ringo. Tak mi zostało i nigdy nawet nie zastanawiałem się, jak brzmi jego pełne imię. Z tego co wiem, w K'efir używał innego imienia. Ale jakiego, o to mnie nie pytaj.

Mohamed Khaled:
- Mhm.. - pokiwał zdecydowanie głową, ukradkiem spoglądając na towarzyszy, którzy podobnie jak on, dyskretnie mierzyli krasnoluda.

Jechaliście przez dżunglę, gawędząc, ale też i siedząc cicho. Towarzysze stracili zapał do rozmowy z tobą, szeptali coś pomiędzy sobą, jakby zastanawiając się, co z tobą zrobią. Dopiero po chwili ożywili się i wszyscy spojrzeli na Ciebie w milczeniu. W oddali usłyszeli wycie dwóch wilków i ... czegoś innego.

Eddar aeb Shar:
- Co to było? - spytał krasnolud. Wilki powinny odstraszyć pochodnie, ale "coś innego" nie brzmiało przyjaźnie. Eddar przezornie załadował kuszę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej