Tereny Valfden > Dział Wypraw
Obława
Funeris Venatio:
Ognisko rozpalone zostało wzorowo. Nikolaj odebrał swoje krzesiwo, a Egap wrócił ze spotkania od kupców. Zawołał wszystkich, by przedstawić ostateczny plan działania.
Edgard:
Ed tak jak wszyscy, ruszył na spotkanie. Inni byli zapewne wprawieni już w bojach, jednak sam ork wymagał gruntownego podszkolenia, chociażby w doborze taktyki. Stanął gdzieś z boku za innymi, gdyż jego rozmiary w zupełności wystarczyły, by bez problemu widzieć dowódcę grupy. CO jakiś czas spoglądał jednak na ognisko, czy aby wszystko z nim w porządku.
Funeris Venatio:
- Carl i Bonder - podjął Egap, wskazując na jak się okazało swoich ludzi, którzy pod przebraniem kupców infiltrowali od rana las - odszukali trzy przyczółki wewnątrz lasu. Kilku, góra kilkunastu bandytów. Tworzymy trzy grupy po trzy osoby, dwóch z was zostaje w obozie i czeka na daszle rozkazy. Ochotnicy do objęcia wart na polanie? - spytał, patrząc po swoich ludziach i jednym orku. Dwóch musiało zostać i pilnować wszystkiego, co ze sobą mieli. Reszta ruszy na obławę. Czy Edgard będzie chciał zostać, czy jednak zechce ruszyć w las?
Edgard:
Ork stanął przed trudnym wyborem. Czy ze swoimi rozmiarami nie okaże się utrapieniem? Przedzieranie się przez las z pewnością nie będzie należało do łatwych zadań. Szanse na zdradzenie ich położenia były ogromne, ale w końcu przyjechał tu, by się czegoś nauczyć. Jeszcze przez krótką chwilę gryzł się ze swoimi myślami, by w końcu unieść wielką łapę.
- Jeśli inni palą się do bitki, to zostanę tu i popilnuję obozu. - Powiedział dość niechętnie, nie kryjąc ile go to kosztuje. W końcu chciał walczyć, pokazać na co go stać. Jednak gdzieś w głowie słyszał głos przybranego ojca, że czasem należy wziąć z pozoru mniej atrakcyjne zadanie. Nie znał tych ludzi, ale podejrzewał, że większość z chęcią ruszy w las, zamiast nudzić się przy ognisku.
Funeris Venatio:
- Nikolaj i Edgard, dobrze. Według planu do pierwszego słońca powinniśmy wrócić. Jeżeli nie, Nikolaj wie co robić. Za 15 minut ruszamy. - Po ostatnim zdaniu rycerze rozeszli się, by ostatecznie wszystko przygotować i ruszyć na polowanie. Słońce zachodziło ba horyzoncie, temperatura spadała, lecz na szczęście nie było wiatru ani opadów. Przynajmniej jeszcze nie..
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej