Tereny Valfden > Dział Wypraw
Obława
Edgard:
Na twarzy orka pojawiła się ledwo dostrzegalna radość.
- Zamieniam się w słuch. - Rozluźnił się, po czym położył dłonie na rękojeści miecza i trzonku młota, które to zwisały u jego pasa. Po raz pierwszy mógł się wykazać na oficjalnej misji i nie zamierzał dać plamy.
Nazwa wyprawy: Obława
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Logiczne myślenie, poprawna polszczyzna, walka dowolną bronią 50%
Uczestnicy wyprawy: Edgard
Funeris Venatio:
- Pieczę nad tym zadaniem objął Egap Ymmij. To mauren, powinieneś go spotkać w tej chwili przy zbrojowni. Z tego, co wiem, to wyposażał właśnie swoje oddziały w odpowiedni rynsztunek i mieli ruszać. Jeżeli się pospieszysz, to jeszcze powinieneś go złapać przed wymarszem. On udzieli Ci wszelkich informacji, na czas zadania stanie się również twoim przełożonym, więc uważaj na czyny - będzie Cię bacznie obserwować.
Edgard:
- Dziękuję za przestrogę. Do następnego spotkania. - Z tymi słowami kiwnął głową na pożegnanie i pognał w kierunku zbrojowni. No dobra, pognał to może zbyt wielkie słowo, bo nasz masywny kolega nie jest osobą przygotowaną do maratonów czy nawet sprintów. Powiedzmy, że bardzo raźnym krokiem ruszył w wyznaczonym przez Gerina kierunku. Na karku pojawiło się delikatne mrowienie zwiastujące narastającą ekscytację.
Funeris Venatio:
Do zbrojowni świetnie wiedział jak dojść, więc znalazł się tam po kilku niedługich chwilach. Znajdowała się na tym samym poziomie co komnata, gdzie pracował Gerin, więc dzieliło go od niej kilka korytarzy i dwa krużganki. Na miejscu spotkał grupkę rycerzy, którzy poprawiali ekwipunek i przymierzali odpowiednie elementy uzbrojenia. Był wśród nich paladyn o ciemniejszej karnacji w pełnej zbroi płytowej, ze srebrnym mieczem u pasa, szarym młotem i hełmem pod pachą. Rozmawiał z kimś z kwatermistrzostwa.
Edgard:
Ork widząc w oddali grupę rycerzy, zwolnił nieco kroku, by nie wyjść na ciapę. Odetchnął głęboko, po czym zdjął hełm i stanął kilka kroków od dowódcy tej ekspedycji. Grzecznie czekał, aż ten zakończy swoją rozmowę z kwatermistrzem. Rozejrzał się po leniwie po twarzach tutejszych rycerzy, tworząc w głowie obraz jak poważne zadanie go czeka. A biorąc pod uwagę przygotowania, nie była to zabawa w kotka i myszkę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej