Tereny Valfden > Dział Wypraw
Obława
Funeris Venatio:
- Każdy kto uznał za stosowne przywdzianie naszych insygniów i poprzysiągł bronienie wiernych i bezbronnych przed obliczem Zartata jest godny, by nazywać go bratem. Nie musisz strofować się tym, że jesteś tutaj od niedawna - każdy kiedyś zaczynał. Ale każdemu właśnie została podana dłoń już na samym początku i pokazywane było, co należy zrobić, by w oczach braci i sióstr nie stracić. Jeszcze zdążysz zobaczyć o czym mówię.
Edgard:
Słowa Nikolaja z pewnością podbudowały orka, który nie miał zbyt wielu okazji, by cieszyć się ciepłym powitaniem. Pokiwał znacząco głową, ale nie komentował werbalnie wypowiedzi towarzysza. Było prawdą, że z czasem pojmie wszelkie zawiłości i pochłonie go tutejsza atmosfera. Na razie jednak pozostawał rekrutem i nie zamierzał się zanadto wychylać.
A jeśli mowa o wychylaniu, to ork zdjął z pleców tarczę, by nie marnować czasu w razie niebezpieczeństwa. Należał do osób ostrożnych gdy wymagała tego sytuacja. Powoli, z niemal nabożnością, zaczął wiązać rzemienie stabilizujące do lewej łapy, aby tarcza nie chybotała się na ramieniu.
- Długo już służysz? Wyglądacie mi na weteranów. Wasz przywódca też zdaje się być osobą odpowiednią na tym stanowisku.
Funeris Venatio:
- 4 lata. Osiadłem spokojnie w oddziałach szybkiego reagowania Egapa, który służy dokładnie tyle samo, nawet dołączyliśmy tego samego dnia. On jednak okazał się dużo lepszym przywódcą, odnalazł w sobie więcej z świętego wojownika i ostatecznie dostąpił tytułu paladyna. To świetny człowiek, wie co robi i wie, jak osiągnąć to, co jest mu przeznaczone.
Isentor:
//Czy wyprawa będzie kontynuowana? Powiadomiłeś gracza na PW o konsekwencji porzucenia wyprawy?
Funeris Venatio:
WYPRAWA ZAKOĂCZONA NIEPOWODZENIEM !!!PODSUMOWANIE: Edgard spokojnie przeczekał noc i ruszył w stronę Bractwa z całą grupą. Odłączył się jednak tuż przed końcem wędrówki, gdyż musiał oddać mocz. Ktoś palnął go w głowę i okradł.
Edgard traci cały swój majątek, tj. 224 grzywny i wszelkie wyposażenie pobrane z Bractwa ÂŚwitu, które szczęśliwie do składziku wróciło.
Nawigacja
Idź do wersji pełnej