Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Saet
Progan:
- Ja... Ja zgubiłam swojego pupila... To on znał drogę do... do babci....- mówiła widocznie zakłopotana. Czy się bała. A jakże. Pośrodku lasu nie sądziła, że przyjdzie jej spotkać kogokolwiek. Teraz zaś obcy mężczyzna proponował jej pomoc.
- Może... Może pomógłbyś mi go poszukać? Zgubiłam go z oczu przy wodopoju... Boje się, że coś mu się stanie. Bez niego nie trafię... do babci.
Saet:
Powoli, nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów, elf zsunął się z gałęzi i miękko lądując na glebie pokrytej grubą warstwą spadłych liści znalazł się naprzeciw swojej rozmówczyni.
-Pomogę Ci, jeśli pamiętasz trasę do wodopoju. Opowiedz mi też, jak wygląda twój przyjaciel. Razem szybko powinniśmy się z tym uporać.
Progan:
- Wygląda... To wilk... na szyi ma obrożę z przywiązanym totemem w postaci ptasich lotek... A do wodopoju nie wrócę! Tam... Tam było coś złego...
Saet:
-Złego? Co masz na myśli Złotowłosa?
Zapytał takim tonem, jak gdyby pytał o zdrówko. Widział przerażenie w wielkich oczach i nie chciał go jeszcze bardziej rozniecać, zaczął jednak uważniej przyglądać się dziewczynie. To co ją spotkało i napędziło takiego stracha to raczej nie zwykły zwierz. W końcu nie każdy chodził na leśne spacery z oswojonym wilkiem przy boku, więc ta osóbka mimo tak młodego wieku musiała mieć już trochę do czynienia z leśną fauną i wiedzieć o niej to i owo. Nagle spojrzał na nią zupełnie pod innym kątem. W jego elfim spojrzeniu błysnęło coś, mógł to być cień szacunku.
Progan:
- Ja... ja nie wiem... Byłam tam ze swoim Kłem... Nagle on zaczął warczeć i szczekać na... na coś w krzakach po drugiej stronie... Próbowałam go odciągnąć, ale kiedy wracałam... Wtedy jego już nie było... Chyba pobiegł tam... - powiedziała zasmucona, bliska łez
- Dostałam go od babci... Ażeby zawsze mógł mnie do niej zaprowadzić... - powiedziała, upadła na kolana, złapała się dłońmi za twarz i rozpłakała
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej