Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na drodze ku zrozumieniu - Saet

<< < (5/12) > >>

Saet:
Saet bez słowa przyklęknął obok niej i objął ramieniem. Westchnął w duchu. Wyglądała na przestraszoną, ale jeszcze kilka sekund temu w życiu nie podejrzewałby jej o taką reakcję. Ludzie, zawsze tacy nieprzewidywalni, zmienni, niestali w uczuciach. Chociaż wydają się być prości i nieskomplikowani nie do końca potrafił pojąć ich sposób myślenia. Wbijając wzrok w jakiś odległy punkt za plecami dziewczyny zbliżył usta do jej ucha i wyszeptał kilka ciepłych słów, zapewniając że już jest bezpieczna, wszystko będzie dobrze i nie ma czym się martwić. Gdy wydawało mu się, że już jest z nią lepiej odsunął się trochę, tak by mógł spojrzeć w wielkie oczy i odezwał się nieco głośniej niż przed chwilą.
-W porządku. Wskaż mi tylko drogę, a sama możesz tu poczekać. Wrócę niedługo z twoim pupilem.

Progan:

- To.. em.. - przełknęła ślinę i otarła łzy, westchnęła - Musisz iść tą wąską ścieżką...a potem skręcić w lewo obok kamienia porośniętego mchem... I dalej już będę wodopój...

Saet:
I zostawił ją samą. Musiał. Przynajmniej na jakiś czas. Teraz pospiesznie szedł wskazaną ścieżką dopóki nie ujrzał wspomnianego kamienia. Był dosyć spory i ze wszech stron omszały, nie mogło być więc mowy o żadnej pomyłce. Przy nim to Saet zatrzymał się na chwilę by wydobyć swój łuk z sajdaka umieszczonego na plecach. Odnalazł też cięciwę ukrytą do tej pory w niewielkiej sakiewce przy pasie i wciągu kilka sekund połączył oba elementy tworząc broń szybką, cichą, i co najważniejsze, skuteczną. "Zło" z reguły bywa niebezpieczne, warto więc być na nie przygotowanym. Upewnił się jeszcze, że kołczan po brzegi ciasno wypełniony strzałami jest w zasięgu jego ręki i w razie takiej konieczności odnalezienie pocisku przyjdzie mu bez problemu, po czym skręcił w lewo, w dalszym ciągu kierując się do wodopoju.   

Progan:

Na miejsce dotarłeś szybko. Stanąłeś przed taflą wody. Po drugiej stronie rzeczywiście były krzaki. Sceneria był... zresztą sam widziałeś.

Saet:
Tym, czego elf nie mógł nigdzie dostrzec, a co najbardziej go w tej chwili interesowało był zagubiony wilk. Problem polegał na tym, że wilk nie mógł tak po prostu zgubić się w lesie, w dodatku na dobrze znanym terenie. Stworzeniem odpowiedzialnym za jego zniknięcie musi być owo "coś złego". Saet miał nie najlepsze przeczucia. Czymkolwiek było to stworzenie, z pewnością nie chciało dla niego dobrze. Wiedział, że zaginiony zwierzak przepadł gdzieś w zaroślach po drugiej stronie niewielkiego jeziora, gdzie miała czyhać tajemnicza, warcząca istota. Całkiem możliwe, że przed przybyciem Złotowłosej i jej pupila krążyła ona również po tej stronie wody. Chcąc to sprawdzić, elf przykucnął i zaczął rozglądać się za jakimiś nietypowymi śladami, jednocześnie próbował też wyłapać wszystkie dochodzące do niego dźwięki i jakoś je określić.   

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej