Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na drodze ku zrozumieniu - Saet

(1/12) > >>

Saet:
Nazwa wyprawy: Na drodze ku zrozumieniu - Saet
Prowadzący wyprawę: Progan
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: ukończenie zadania szkoleniowego u Respeva
Uczestnicy wyprawy: Saet


Spojrzał w górę. Niebo było trochę zachmurzone, ale elf miał nadzieję że padać dzisiaj nie będzie. Nie było mu po myśli szukać swojej "ścieżki przeznaczenia" będąc przemoczonym do suchej nitki. Od jego rozmowy z druidem minęły już aż dwa dni. Z osobistych powodów nie mógł wyruszyć wcześniej, wystąpiły też pewne komplikacje, teraz jednak był już spakowany i gotów nawet na dłuższą podróż. Z torbą podróżną przewieszoną przez ramię, łukiem i kołczanem na plecach, oraz sztyletem za pasem ruszył szybkim krokiem przez tak zwaną dzielnicę biedoty, w której mieściła się jego chatka. Mijając podupadłe domy, pół ruiny i zbite z desek szopy służące niektórym za mieszkania, zmierzał prosto do wyjścia z szarego, przesiąkniętego ludzkim smrodem labiryntu chałup. Po opuszczeniu zabudowań planował skierować się prosto na północ, by jak najszybciej schronić się w puszczy.

Progan:
Pogoda nie rozpieszczała, lekko wiało, ale nie kannie nie krzyczały, deszczu miało nie być. Przed Tobą rozciągały się łany pól i łąk. Pierwsze lasy zaczynały się dopiero po 10km, zaś wielka puszcza była jeszcze dalej.

Saet:
Zamiast wędrówki głównym traktem, elf wybrał drogę na przełaj, przez pola. Ta trasa bardziej mu odpowiadała, a co więcej była dużo krótsza. Teren, który musiał przebyć, pozbawiony był większych wzniesień, a mimo wczesnej pory nie sposób było dostrzec w okolicy żadnej mgły. W takich warunkach elfie oczy Saeta już stąd mogły dostrzec zarys lasu, do którego zbliżał się z każdym krokiem. Odpowiednia dla tej pory roku temperatura i wiatr, który silniejszy był na otwartej przestrzeni zmusiły podróżnika do szybszego marszu. Ocenił, że przed południem spokojnie powinien znaleźć się już pod złotymi koronami drzew.

Progan:
Tak też się stało. Elf jest bowiem niczym wiatr. Minąłeś pola,wkroczyłeś na łąki. A z łąk na pasy ziemi niczyjej, wyciętej dawno temu puszczy, pas który niczym pierścień oddzielał las od łąk i pól. W oddali przed sobą, w połowie szerokości pasa ziemi niczyjej zauważyłeś wielki kamień postawiony w ziemi na sztorc. Samotny pal pośrodku nicości.

//: Udałeś się do lasu, nie do puszczy, tak?

Saet:
Widok zaciekawił elfa na tyle, by jeszcze bardziej przyspieszył kroku zbliżając się do głazu. ÂŁatwo było zgadnąć, że nie jest to zwykły kamień. Może dawny ołtarz, albo stare miejsce zapomnianego dzisiaj kultu? Takie punkty z reguły aż emanowały magiczną energią i chociaż Saet nie posiadał odpowiednich zdolności by ją zobaczyć, miał swoją intuicję. Zwolnił i zatrzymał się. Osamotniony wędrowiec stanął naprzeciw znaleziska przyglądając mu się dokładnie. Szukał czegoś... Czegokolwiek. Może jakichś tajemniczych symboli, śladów czyjejś obecności? Wrodzona ciekawość nie pozwoliła mu minąć tego miejsca obojętnie. Zamiast tego targany wiatrem i własnymi myślami obszedł głaz dookoła, a po obejrzeniu go z dalszej perspektywy zbliżył się doń na wyciągnięcie ręki.


//: Zrozumiałem, że żeby dotrzeć do puszczy muszę przejść przez las, więc tak.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej