Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Saet
Saet:
Nie widziała go, dlatego on mógł przyjrzeć się jej uważniej. Oddalił się już od stolicy i okolicznych wiosek na pewną odległość, dlatego widok samotnej dziewczyny na pierwszy rzut oka będącej istnym uosobieniem niewinności zaskoczył go niezmiernie. Prawdę powiedziawszy tutaj, z daleka od głównego traktu, w ogóle nie spodziewał się zobaczyć człowieka, a jeśli już to co najwyżej kłusownika, albo bandytę. Przysiadł na gałęzi. Pomyślał by zeskoczyć z drzewa, ale istota na którą patrzył wydawała się tak delikatna, jakby miała rozpłynąć się przy najlżejszym podmuchu wiatru. Nie myśląc co robi, powolnym ruchem wyciągnął z torby flet i przyłożył go do ust by zwrócić na siebie uwagę nieznajomej.
//Melodia
//www.youtube.com/watch?v=OUdnrYDhgg8
Progan:
Dziewczyna usłyszała dźwięk i podążyła za nim. Przykładając dłoń do kapturka zsunęła go, gdyż utrudniał spojrzenie w górę. Zobaczyła elfa siedzącego na gałęzi drzewa, który grał na flecie. Zauważyła, że ów młodzieniec na nią patrzy, uśmiechnęła się więc do niego. Nie chciała Ci jednak przerywać.
Saet:
Widząc jej twarz nie skrytą pod cieniem kaptura Saet postanowił odegrać całą melodię, a była to jedna z jego pierwszych, której nauczył się jeszcze w dzieciństwie. Przy okazji uśmiechnął się do wspomnień. Gdy skończył odczekał kilka sekund, spokojnie schował instrument i zabrał głos.
-Co Cię tu sprowadza Złotowłosa?
Progan:
- Ja... - zawahała się dziewczyna na chwilę i przygryzła wargę, jednakże w Twoich oczach nie znalazła złych intencji, odpowiedziała więc
- Ja idę do swojej babci. Niosę jej wino i ciasto...
Saet:
Na chwilę zapadła cisza. To było tak nieprawdopodobne, że aż nie chciało mu się w to wierzyć. W ustach Złotowłosej, jak zaczął nazywać w myślach nieznajomą, brzmiało jednak prawdziwie. Nie wiedzieć czemu poczuł się w obowiązku by pomóc dziewczynie. Leśne bezdroża nie zawsze były bezpieczne dla tych, którzy nie potrafili się bronić, lub dobrze poruszać po takim terenie, a ona nie była przecież elfką. Ludzie byli rasą zróżnicowaną pod każdym względem. Nie tak dawno rozmyślał o ich okrucieństwie i bezmyślności, a teraz topniało mu serce na widok tej niewinnej osóbki ryzykującej przejściem przez las by pomóc swojej babce w ciężkiej chwili.
-Znasz drogę? Mogę ci pomóc. We dwójkę powinno być bezpieczniej.
Zaproponował i uśmiechnął się by trochę ją ośmielić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej