Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na drodze ku zrozumieniu - Saet

<< < (2/12) > >>

Progan:
Głaz był martwy. Owszem, nosił na sobie symbol. Wyryty w kamieniu przed wiekami, zapomniane, zniszczone wiatrem, deszczem i mrozem. Poznałeś jednak symbol, poznałeś to co przedstawiał. Któż lepiej poznałby drzewo. Symbol ten przedstawiał dwa drzewa, skręcone ze sobą pniami niczym nierozerwalna para. Ich korony tworzyły baldachim nad nimi. Tyle. Rzuciło Ci się jeszcze coś w oczy. Daleko, bardzo daleko, tak po lewej, jak i prawej stronie, przed lasem, na terenie wyciętym przez człowieka stały kolejne wielkie głazy. Jakoby słupy graniczne.
Kiedy dotknąłeś kamienia poczułeś chłód skały. Nic poza tym. Kamień był martwy.

Saet:
Przeszłość. Pomyślał ze smutkiem niechętnie cofając dłoń od zimnej powierzchni. Rozejrzał się. Widocznie dawniej puszcza sięgała aż dotąd. Nie dziwiło go to, nie zastanawiał się dlaczego już od lat nic tutaj nie rośnie. To było przecież normalne, tak działał człowiek. Westchnął i wznowił podróż typowym dla siebie szybkim marszem. Nie oglądając się w tył ruszył dalej. Nie zwolnił po wejściu między drzewa, jednak w głębi duszy ogarnęło go nagłe poczucie ulgi. Od razu poczuł się inaczej. Zupełnie jakby wyostrzyły mu się zmysły, chociaż wiedział że to niemożliwe. Stał się też uważniejszy. Przemieszczał się szybko, ale cicho i ostrożnie.

Progan:
Ostrożności nigdy za wiele, warto o tym pamiętać. Zwłaszcza, że czułeś na swoim karku czyjś wzrok.

Saet:
Coś było nie tak. Saet nie widział tego, nie słyszał, ale w jakiś sposób był przekonany że ktoś, lub coś podąża jego śladem. Nie zatrzymał się jednak. Kilka kroków dalej rosło drzewo, dąb, wyróżniające się na tle okolicznych rozmiarami. Mijając je skoczył znienacka w bok chowając się za pniem tak grubym, że mogłoby się za nim z powodzeniem pomieścić i ze trzech elfów jego rozmiarów. Będąc już poza zasięgiem obcego spojrzenia postanowił wykorzystać rosnącą nad nim gałąź i wspiąć się na bezpieczniejszą pozycję. Podskoczył i chwycił się oburącz konaru, a następnie podciągnął do góry i położył na nim swoją klatkę piersiową. Dalej wystarczyło już tylko jedna za drugą wciągnąć na gałąź nogi i powoli wyprostować się podtrzymując pnia i wiszących wyżej odnóg drzewa. Tak oto Saet znalazł się jakieś dwa metry nad ziemią, za osłoną pnia. Czując się już pewniej ostrożnie wyjrzał zza swojej drewnianej tarczy i uważnie zaczął lustrować cały teren. Może przesadzał włażąc na górę z powodu niczym nieuzasadnionego przypuszczenia, ale właśnie taka "przesadna" ostrożność i zapobiegliwość nieraz w przeszłości ratowała mu życie.

Progan:
Pod drzewo podeszła powoli i niepewnie postać. Poznałeś, że to młoda dziewczyna. Była wysoka, szczupła, spod czerwonego kapturka swojego płaszczyka spływały blond włosy. Miała na sobie dziewczęcą sukienkę. W jednej dłoni niosła koszyk.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej