Tereny Valfden > Dział Wypraw

Próba siły #3 - Edgard

<< < (3/6) > >>

Edgard:
I tu zaczynały się schodki. Bez względu na to, jak dobrze walczył i jak silny był, to bitwa stoczona w przysiadzie skończyła by się z pewnością jego wypatroszeniem. Nie podobały mu się dźwięki dochodzące z odnogi po prawej, a i nie wiedział, co za przeklęte stworzenie mogło się tam zagnieździć. Postanowił, że zrobi kilka kroków w stronę ślepego zaułka, gdzie znajdowała się krata ściekowa i upewniwszy się, że miejsce jest bezpieczne, odwrócił się dopiero wtedy.
- Eeee, śmierdzielu! Wyłaź stamtąd! - Warknął, z nadzieją, że bezmyślne stworzenie zainteresuje się ofiarą i wyjdzie na łowy.

Funeris Venatio:
Edgard dostrzegł przed sobą kreshara. Bestia właśnie się najadła, kończyła obgryzanie ostatnich kości i tylko warczała groźnie, słysząc, widząc i czując przeciwnika przed sobą. Uniosła się na łapach, odepchnęła truchło w skórzanej zbroi i wyszczerzyła kły. Nie była głupia, nie wychodziła. Poza tym - była najedzona, więc chwilowo nie potrzebowała następnej ofiary. Truchło leżące obok niewątpliwie należało do człowieka, wysokiego, w pancerzu podobnym do tych, które nosili rekruci w punkcie rekrutacyjnym.




1x Kreshar, 9 metrów przed Tobą. Nie atakuje, jest w tunelu.

Edgard:
- Kici, kici, śmierdzielu. Co cię tu przywiało, na wszystkie świętości? - Warknął, zaglądając do tunelu. Raz po raz jego ogromne rozmiary dawały mu się we znaki, a niestety tym razem odczuł to wyjątkowo dotkliwie. Zmierzywszy zwierzynę złowrogim spojrzeniem, nabrał nieco gówna na sztych miecza i zaczął rzucać nim w kierunku kreshara, by go rozwścieczyć i sprowokować do wyjścia.
- Nie każ mi iść po siebie, bo tylko pogorszysz swoją i tak beznadziejną sytuację. - Widać ork nie miał zbyt wielu towarzyszy do rozmów, skoro teraz próbował nadrobić to gadając z krwiożerczą bestią. O dziwo, Ed nie bał się, traktując bardziej swego przeciwnika jako domowego kotka, któremu da radę ukręcić łeb.

Funeris Venatio:
To akurat zaczynało działać. Kreshar dostał jednym z pocisków wprost w swój pysk. Postąpił dwa kroki do przodu, warcząc jeszcze zajadlej.


1x Kreshar, 8 metrów przed Tobą. Nie atakuje, jest w tunelu.

Edgard:
Nawet pomimo skuteczności działań orka, ten poprzysiągł sobie, że tuż po wyjściu z tego kanału, nauczy się strzelać z kuszy. Wolał nie myśleć, że każda walka na odległość w jego wykonaniu skończy się na obrzucaniu przeciwnika łajnem czy innym ścierwem. Wtedy to smród kanału ponownie dał o sobie znać i Ed naniósł poprawkę, że to kąpiel będzie pierwszą rzeczą tuż po wyjściu stąd.
Tak czy inaczej, pozostało mu skupić się na zwierzaku i dalszym denerwowaniem skubańca.
- Chodź tu, gówniany pomiocie. Zakończymy to czym prędzej. - Kolejna porcja brei poleciała ku bestii. Tuż po tym ork zrobił kilka pośpiesznych kroków wzdłuż tunelu, jakby chciał uciekać. Była to jednak tylko zmyłka, gdyż niemal natychmiast się odwrócił, by stawić czoła rozgniewanemu kotkowi. Wolał nie dawać mu szansy na rozbieg.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej