Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba siły #3 - Edgard
Edgard:
- Bóg obdarzył mnie łaskami, a ojciec wskazał drogę. Wykorzystam te dary w niesienie boskiego światła, bez względu na cenę. Klnę się na swą umęczoną duszę, że nie spocznę w głoszeniu chwały Zartata. I choćby sama śmierć się o mnie upomniała, to zabiorę ze sobą tyle przeklętego pomiotu, ile zdołają unieść te dwie ręce. - Ork dał się ponieść. Słowa, które niegdyś spływały na niego z ust przybranego ojca, czekały na tę chwilę, by Edgard mógł dać im ujście. Miał zapał, to pewne, a gorejące żywym ogniem oczy tylko to potwierdzały. Skąd u barbarzyńcy takie podejście, miało się wyjaśnić dopiero w odległej przyszłości.
Nazwa wyprawy: Próba siły #3 - Edgard
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zgłoszenie się w punkcie rekrutacyjnym Bractwa ÂŚwitu
Uczestnicy wyprawy: Edgard
Funeris Venatio:
Nie każdy ork to barbarzyńca, tak jak nie każdy elf to szlachetny i delikatny twór głoszący poezję. Antoine wiedział to równie dobrze jak to, który mamy dzisiaj dzień tygodnia. A że miał jedną niezałatwioną sprawę...
- Widzisz to wejście do kanałów po drugiej stronie ulicy? Wysłałem tam niedawno kogoś, kto również chciał do nas dołączyć. Dokładniej to wrócić w nasze szeregi, gdy okazało się, że nie spełniał naszych wymagań. Nie wraca długo, sprawdź to dla mnie. Odnajdź przyczynę i przynieś mi dowód, że uporałeś się z problemem.
Edgard:
Ork zerknął w stronę zejścia do kanałów, jednak zanim tam poszedł, zwrócił się ponownie do paladyna.
- Jak wyglądał? Pewnie nie znajdę tam zbyt wielu ciał, ale wolę wiedzieć, kogo szukać. - Gdy tylko otrzymał odpowiedź, ruszył w wyznaczonym kierunku, stawiając rozważnie kroki i nie oglądając się na mijanych przechodniów.
- Wrócę niebawem. Niech szykują dla mnie jadło. - Powiedział pewny siebie, uśmiechając się lekko pod nosem.
Funeris Venatio:
Ork dotarł do wejścia. Krata nie była zamknięta na klucz, tylko na jakąś zasuwę. Teraz oczywiście była ona całkowicie otwarta, gdyż ktoś w końcu niedawno tamtędy szedł i spodziewano się, że wróci. Przy wejściu stał jeden znudzony strażnik, który nawet nie zaszczycił Edgarda spojrzeniem. Opierał się o swoją włócznię i oglądał przechodzące po rynku dziewki, zastanawiając się która z nich najszybciej by mu dała.
Edgard:
Ork zerknął do kanałów, sprawdzając czy cokolwiek tam widać. Rozejrzał się, czy są tu dostępne na podorędziu jakieś pochodnie. W końcu nie zamierzał włóczyć się tam po ciemku.
Co więcej, nie kwapił się do zdobywania przyjaźni strażnika. Chociaż zadać pytanie nic nie kosztowało, a nuż uda się zdobyć zadowalającą odpowiedź? Chociaż z tym kosztem to nie tak do końca prawda. Ork wiedział na czym świat, dlatego sięgnął do sakiewki, wywołując brzęczenie monet i wyciągnął z niej jedną z nich.
- Podobno zszedł tędy niedawno jakiś rekrut. Widziałeś może, którą drogą się udał?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej