Dokładnie dwa metry za drzwiami, które się opuściły Drago ujrzał identyczną linię, co ostatnio. Wyrysowana w ten sam sposób, z tym samym symbolem i w identycznej odległości. Poza tym ściany były całkowicie gładkie. Gdy Drago ruszył do przodu korytarzem zauważył, że na ścianach widnieją przebarwienia. Jedne przypominały miejsce, w które uderza spora kula ognia, kawałek dalej zaś można było domniemywać, że coś ciężkiego uderzyło o ścianę, gdyż była popękana. Na podłodze widniały dwa odbite cienie, jakby kogoś po prostu na miejscu stopiło. Idąc coraz dalej dziwnych znaków było coraz więcej. Tajemniczy tunel ciągnął się ciągle prosto, aż w pewnym momencie Drago zauważył, że temperatura z każdym krokiem obniża się, osiągając wreszcie stopień zamarzania wody. Przed wampirem pojawiły się następne wrota, identyczne jak poprzednie. Jedyną różnicą było to, że całe były oszronione.