Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Kwiat jednej nocy
Izabell:
Coraz bliżej celu, toteż teraz powinno się zacząć robić ciekawie. Elfka przeskoczyła strumień, bo przecież gdyby był na to za szeroki, narrator zwróciłby na to uwagę przed, jakże barwnym, opisem polany. Rzuciła okiem ku górze, przyglądając się przede wszystkim pozycjom księżyców Marantu. Ruszyła spokojnym krokiem ku świecącemu punktowi, bacznie obserwując okolicę. Nie może sobie przecież pozwolić na błąd. Nie w tym momencie.
Progan:
Zauważyłaś, że świecący punkt to kwiat. Białych płatków, niecodziennego kształtu. Cóż. Kwiat ten widziała elfka pewnie pierwszy raz w życiu, toteż kształty miały prawo być nieznane. Kiedy zbliżyłaś się do kwiatu usłyszałaś pęknięcie gałązki. Po Twojej prawej stronie za linią drzew stało... coś. Ze śniegu dookoła tego czegoś wyrastawały poskręcane i pozawijane pędy roślinek. Coś miało lśniącą sierść i błyszczące niby wysadzane diamentami rogi. Oczy czerwone i przenikliwe. A pysk, czy może twarz płaską. Przemówiło, a głos był o tyle dziwny, że równy, bez żadnych akcentów.
- Zostaw - rzekło coś ludzkim głosem poruszając wargami i trzęsąc przy tym bródką - Zostaw ten kwiat w lesie, bo nieszczęście Ci przyniesie.
Izabell:
Spoglądając to na kwiat, coby nie uciekł, to na widziadło, Izabell odpowiedziała:
- O co chodzi? To nie mi jest on potrzebny, ale zobowiązałam się. Nie zamierzam go także wynieść poza las - mówiła, odnajdując w sobie jakiś przebłysk pewności siebie. Z drugiej strony, starała się być ostrożna. Miała też otwarty umysł, żeby w razie potrzeby szybko połączyć wątki i zareagować.
Progan:
- Zostaw, zostaw ten kwiat w lesie, bo nieszczęście Ci przyniesie - powiedziało coś i po chwili patrzenia na Ciebie odwróciło głowę i odeszło między drzewa znikając Ci z pola widzenia. Zostałaś sama na polanie.
Izabell:
No cóż, zostałam ostrzeżona. Ventepi, chroń mnie. Nawet jeśli popełniam błąd, staram się działać w słusznej sprawie, pomyślała. Nie bez strachu, ale także nie zastanawiając się już nad decyzją, przykucnęła przed kwiatem. Zbliżyła do niego rękę i, jeżeli nic nie zwróciło jej uwagi, zerwała go delikatnie. Przyglądała się temu niewątpliwemu cudowi, zaciekawiona. Nie chciała się do niego przywiązać, ale ździebko wiedzy nie powinno zaszkodzić. Gdy już odda kwiat i wróci do braci i sióstr, zagłębi się w prastare księgi. Może tam coś o tym znajdzie...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej