Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pośród traw i starych drzew: Kwiat jednej nocy
Izabell:
Zawierzam się Tobie, Pani, pomyślała elfka, wiedząc, że Ventepi zdoła ją usłyszeć. Nie powstrzymało to strachu, ale dodało odwagi by się z nim zmierzyć. Powolnymi, ostrożnymi krokami Izabell zbliżyła się do brzegu i wkroczyła na lód. Miała nadzieję, że jest wystarczająco gruby by utrzymać wątłą dziewczynę. Kierowała się ku charakterystycznemu wzgórzu po przeciwnej stronie jeziora. O ile dobrze zrozumiała wieszczkę, tam będzie mogła oczekiwać na przybycie driad.
Serce przyspieszyło, gdy noga omsknęła się Izabell na lodzie. Nie poddawała się jednak i z determinacją przekraczała zbiornik wodny, unikając raczej jego środka - uznając go za dość zdradliwe miejsce.
Progan:
Tak środek jak i brzegi były zapewne zdradliwe. Bogini usłyszała Twoją modlitwę. Tak jej kochanek Rasher pan lodu jak i syn Nalas pan wód nie przygotowali dla Ciebie złego losu. Ellmor Ci sprzyjał. Ostrożnie przez 30 minut dziewczyna pokonywała taflę jeziora. Słysząc skrzypy i pęknięcia bała się ale kroczyła dalej. Udało jej się. Kiedy dotknęła stałego lądu odetchnęła z ulgą.
Izabell:
Brzegi miały to do siebie, że były blisko brzegu, zaś środek był na środku, co było dużo gorszą perspektywą. Niemniej, to Izabell miała już za sobą. Podziękowała bogom, chociaż pewien fragment jej świadomości był zupełnie przekonany, że nic złego się nie zdarzy. ÂŚmiało ruszyła pod górę, bo to właśnie szczyt był opisanym przez widzącą miejscem. Podróż już nużyła, ale chyba miała się już ku końcowi. Zastanawiało ją, z czym driady nie były w stanie poradzić sobie same.
Progan:
Dziewczyna co jakiś czas chwytając się pni drzew wdrapała się na sam szczyt. Leżało tam zwalone drzewo, stare i zbutwiałe. Pokrywała ja warstwa białego puchu. Dookoła nie widać było śladu żywej istoty. Driady miały to do siebie, że obserwowały, ale nie robiły nigdy pierwszego kroku. Pierwszy krok należał więc do Izabell, jednakże czy uda jej się zanucić właściwie...?
Izabell:
Izabell oparła się o zwalony pień, dysząc ciężko. Para buchała z jej ust. Minęło kilka chwil nim była zdolna wydać z siebie dźwięk.
Szybko przypomniała sobie piosenkę, którą znała jeszcze z dzieciństwa, a o której na kilka lat zupełnie zapomniała. Wróciła do niej dopiero pośród ludu lasu, gdzie jej nieco żwawsza wersja była dość popularna. Elfka zaczęła ją nucić. Z początku cicho, ale szybko nabierała pewności siebie, a wraz z nią jej głos brzmiał coraz głośniej. Melodia przywoływała raczej dobre uczucia. Rosła tez ekscytacja. Dziewczyna nie mogła się doczekać przybycia driad.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej