Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pośród traw i starych drzew: Kwiat jednej nocy

<< < (2/12) > >>

Progan:
- Niech Ventepi opiekuje się Tobą. Przekaż naszym siostrom pozdrowienia od naszej wspólnoty.

//: Jest godzina 22:08, ale rano i tak będzie ciemno.
//: Temperatura utrzymuje się stała -7 stopni, bez wiatru i opadów.

Izabell:
No cóż, elfki też muszą spać (!), więc Izabell ułożyła się w swoim domku i przespała kilka godzin. Nie chciała paść z przemęczenia w taką pogodę. Zbudziła się nim nastał dzień i ruszyła śmiało. Na wschód oczywiście, bo to zapewne miała na myśli Lille, mówiąc o stronie budzącego się dnia. Starała się odnaleźć odpowiedni trakt. Jeżeli nie będzie problemów, ruszy nim śmiało, poszukując jakiejś wody, jeziora czy rzeki.

Progan:

Było przed 6 rano, kiedy elfka opuściła granicę konkordatu. Przed nią rozciągał się obsypany lekkim śniegiem wielki las - puszcza Valfdeńska.
W nocy nie padał śnieg ani nie wiał wiatr, na lekko zmarzniętym ściegu widać było ślady butów i łap. Te pierwsze należały do ludu lasu, drugie do ich kompanów.
Droga wiodła na wschód, w kierunku z którego za trzy tygodnie miało wyjrzeć słońce. Las był cichy, zamierał na zimę a o tak wczesnej porze był martwy. Pozwalało to uniknąć drapieżników.

Izabell:
Wszystko, poza temperaturą, zdawało się póki co sprzyjać młodej elfce. ÂŚlady na śniegu upewniały ją, że porusza się przez cały czas obranym duktem. Wczesna pora pozwalała uniknąć większość zwierząt, co minimalizowało szansę walki, której Izabell zdecydowanie nie chciała. Nie chodziło jej o potencjalne rany czy śmierć, bo to nie miało znaczenia, ale nie chciała sama krzywdzić dzieci lasu bez potrzeby.
Owinęła się szczelniej płaszczem, chroniąc się przed chłodem. Rozglądała się bacznie, by nic, co mogło mieć teraz dla niej znaczenie, nie umknęło. Skupiła się na poszukiwaniu wody. Wody życia, jak ujęła to Lille.

Progan:
Drzewa chroniły od wiatru i zamieci, jakoby opiekowały się leśnym ludem. Po 2 godzinach raźnego i rozgrzewającego marszu dziewczyna dotarła nad zamarznięte jezioro. W szarości przysłoniętego słońca okolica wydawała się... Nikt jednak nie wiedział co grało w duszy elfki.


W oddali widziała śnieżne szczyty. Przed sobą zaś lekkie wzniesienie wytyczone przez wspinające się po nim drzewa. Wzniesienie chyliło się ku zamarzniętemu jezioru, niby chcąc zajrzeć w jego głębiny.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej