Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Isentor:
Pomimo obrażeń ogrzy demon jeszcze dychał. Krążył wokół Lucasa lustrując go wzrokiem, grał na czas, ponieważ jego połamane kości właśnie się regenerowały, rany zarastały, powracał do pełni sił.
//Bardzo w oczy rzuca mi się to, gdy wróg atakuje Ciebie to umiesz używać tarczy ale jak Ty atakujesz wroga to zapominasz, że on również to potrafi. Ciężko zadać pierwszy cios, tak by nie został sparowany, Ty jakimś cudem znajdujesz błąd w gardzie przeciwnika. ÂŚmiesznie też wygląda scena, w której atakujesz z kopniaka, w takiej sytuacji ogrzy demon powinien zastosować blok tarcza na tyle niecny byś stracił równowagę i pozamiatane. Walka z przeciwnikiem wyposażonym w topór i tarczę powinna doprowadzić do jakieś wymiany ciosów, skoro walczysz w taki sam sposób.
Funeris Venatio:
Funeris ocenił szybko sytuację, która wynikła po stronie Lucasa. Ogrzy demon szybko regenerował swoje obrażenia, więc należało wesprzeć przyjaciela w walce. Było ich dwóch, bestia pozostała jedna. Paladyn postąpił dwa kroki do przodu, by rycerz nie zasłaniał mu pola walki. Cały czas schowany za tarczą, sięgnął w głąb siebie i pozyskał nieco energii, którą zawsze wyobrażał sobie jako niebiesko-złote światło. Tak mu było łatwiej, wizualizować sobie takie rzeczy. Poczuł przypływ energii, magia wypełniła jego ciało. Poeta skierował ją momentalnie do otwartej dłoni, którą chwilę wcześniej rzucał sztyletem. Wszystko co pozytywne, tak mówił Konrad podczas nauki. Wspomnienia z dzieciństwa, widok uśmiechniętej ukochanej. Wszystko to pomknęło do kłębiącej się sferycznej poświaty, która przybierała odpowiednie kształty i rozmiary. Funeris wypowiedział inkantację Izeshar i posłał pocisk wprost w ciało demona, który zamierzał się na Lucasa. Kula armatnia złotego światła uderzyła w lewy bark. Zaklęcie łupnęło z niemym skowytem i zaczęło spopielać twardą i wytrzymałą skórę bestii z otchłani. Paladyn szybko dobył swojego czarnego miecza. Neltharion uwolnił się z pochwy i sam rwał się do przebicia ciała demona. Venatio wyskoczył zza tarczy i ciął na odlew w ranę, która została zadana przez anielski czar. Miał nadzieję, że uda mu się poważnie zranić przeciwnika, zdekoncentrować demona, dać Lucasowi szansę na skuteczny i zabójczy atak.
Isentor:
Ogrzy demon skryl sie przed pociskiem Funerisa za tarcza.
//Opiszesz ewentualne przebicie lub blok? Nie mam jak porownac stat.
Funeris Venatio:
Zaklął w duchu. Zaklął szpetnie i w sposób, jaki nie przystoi nikomu, zwłaszcza paladynowi. Zaklął ze złości, ale i dlatego, że pocisk esencji zatrzymał się na tarczy. Stalowa blacha demona była całkiem odporna, a i anielskie zaklęcie nie należało do nie wiadomo jak potężnej grupy czarów. No nie wyszło po prostu.
Funeris miał zamiar dobyć miecza i tak właśnie zrobił. Liczył, że atak pociskiem przyniesie skutek, lecz należało zmienić taktykę. Demon zregenerował już wszystkie swoje rany, więc walka zaczynała się od nowa. Bestia stała przed Lucasem, a Funeris znajdował się nieco z boku, jakieś trzy metry, po lewej stronie stwora. Przeszedł szybko po łuku cztery kroki, by znaleźć się za plecami potwora z otchłani. Zakryty za tarczą, zaatakował. Demon widział go, czuł za sobą jego obecność, ale miał też przed sobą drugiego człowieka. Demon był szybszy. Zwalisty, lecz diabelsko wręcz zwinny, zaatakował więc niespodziewanie i nagle. Uderzył na odlew, obracając się w stronę paladyna. Od Lucasa odgrodził się swoim puklerzem, taranując teren wokół. Ostrze jednoręcznego topora świsnęło w powietrzu, uderzając z siłą w srebrną tarczę Poety. Ramię zakonnika zadrżało, lecz nie było czasu na reakcję. Oponent ruszył przed siebie, chcąc zmiażdżyć paladyna ramieniem. Biegł w szaleńczym pędzie, a Funeris ledwo co zdążył odskoczyć. Chciał zawinąć się w piruecie, jednak natrafił na puklerz, nastawiony idealnie na cios. Wykonał fintę z wykroku, lecz również i ten cios zatrzymał się na stalowej tarczy. Następnie był już tylko bloki Venatio. Uskoczył do tyłu, by nie dać się przepołowić wzdłuż i przyjął następny atak, poziomy, wredny, na swoją srebrną tarczę. Lucas nie zdążył zareagować, właśnie wychodził zza jego pleców. Paladyn oszczędnym ruchem pokazał mu, by zaszedł z prawej, tam gdzie demon miał swój demoniczny puklerz. Dochodzący Lucas już wyłaniał się z tyłu. Poeta ruszył jeszcze raz do przodu, gdy demon chciał go uczepić swoim toporem. Frontalny atak od góry miał trafić w głowę, jednak Funeris Venatio uskoczył lekko w bok i z piruetu wyprowadził zabójcze cięcie wykorzystując całą swoją siłę, którą uzyskał ze skrętu tułowia. Miecz pomknął po łuku, zabłysnął złośliwie i trafił w ramię, które musiało ulec. Prawe ramię demona dzierżące miecz po prostu musiało odpaść odcięte mieczem z czarnej rudy.
Lucas miał chwilę, by zaatakować. Osłabić, dobić, zabić. Na dwa fronty jeszcze nikt nie wygrał.
Lucas Paladin:
I właśnie tę chwilę Lucas musiał wykorzystać. Demon obrywając w prawę ramię opuścił gardę, co stanowiło wolną drogę dla rycerza, aby go wykończyć. Stojąc za plecami oponenta miał jeszcze większą przewagę. Będąc doświadczonym w walce buzdyganem, Lucas zamachnął się po łuku mierząc prosto w ogrzy łeb, tak, aby odpadł, odleciał. I tak, żeby rycerz nie musiał już oglądać tego pyska. Demon uchylił się przed ciosem, tylko nie wiedział, że po wyprowadzeniu uderzenia po łuku, rycerz był w idealnej pozycji, aby zaatakować z góry. Ciężki trzonek Zwiastuna Nocy rozpłaszczył się na plecach demona, czyniąc go bezbronnym. Lucas bez żadnych skrupułów, dokończył dzieła, umieszczając buzdygan na demonim łbie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej