Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nie ma takiego dobra, które powraca złem!

(1/96) > >>

Funeris Venatio:
Nazwa wyprawy: Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Prowadzący wyprawę: Isentor
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: przynależność do Bractwa ÂŚwitu
Uczestnicy wyprawy: Funeris Venatio, Kinraya, Patricia de Drake, Lucas Paladin, Gorn z Rivi



Ostatnio miał tyle na głowie. Lucas powrócił z niepokojącymi wieściami, wojna się zbliżała, Konkordat otoczył miasto. A teraz jeszcze to, Kinraya zwołała zebranie. Sytuacja niecodzienna, gdyż anielice raczej nie miały w zwyczaju wzywać członków Bractwa do siebie. A raczej nie do siebie, bo do stolicy, do pałacu królewskiego, gdzie w świetlistej sali wypełnionej złotymi kandelabrami znajdował się potężny dębowy stół. Stół idealnie okrągły, po mistrzowsku oheblowany, bogato inkrustowany, z obitymi atłasem krzesłami do kompletu. Na ścianach arrasy z Krakowa, najlepszej szwalni w całym królestwie. Przedstawiały bitwy, sceny historyczne, ale też i łagodne puszcze, nieprzebyte knieje i bezmiar wód otaczających wyspę. Czuło się przepych i dostojność. Człowiek jednocześnie rósł i malał w tych ścianach. Przygniatała go monumentalność, ale zdawał sobie sprawę, że nie zaprasza się byle kogo w takie miejsce.
Funeris Venatio przybył jako pierwszy. Anielica wyłoniła się zza kotary, nie było jej widać na pierwszy rzut oka. Wpatrywała się tęsknym wzrokiem za okno. Usłyszała Poetę od razu, odwróciła się.
- Witaj, szlachetna Kinrayo - powiedział gładko, kłaniając się dwornie i uśmiechając się miło. - Widzę, że jeszcze nikt nie dotarł. Ciekaw jestem cóż musiało się takiego wydarzyć, że wezwałaś nas tutaj dzisiejszego dnia. - Paladyn postąpił kilka kroków do przodu, znalazł się przy jednym z krzeseł. Odsunął je nieco, lecz nie siadał.
- Wielu braci i sióstr zaprosiłaś, czcigodna? Wieść o spotkaniu dopadła mnie nagle, wychodząc z obrad rady królewskiej.

Kinraya:
- Witaj marszałku Funerisie, z wezwanych pojawiłeś się jako pierwszy, to dobrze o Tobie świadczy. Zaprosiłam na nasze zebranie wszystkich ważnych członków bractwa świtu, całe 9 osób.
Anielica ponownie spojrzała przez okno.
- Morze wygląda na tak spokojne, zupełnie inaczej je zapamiętałem, kiedy byłam tu ostatnim razem.

Funeris Venatio:
- Wybacz śmiałość, ale mogę się spytać, kiedy to było? I co takiego się w nim zmieniło? ÂŻyję na tym świcie niedługo, ledwie trzydzieści lat. Wiele jeszcze zobaczę, ale wielu rzeczy zobaczyć mi dane nie było. Bezpowrotnie.

Kinraya:
- Możesz marszałku. Trudno mi przypomnieć sobie dokładną datę, to było dawno temu, kiedy w chramie żyły jeszcze wampiry. Pamiętam czerwone morze od krwi poległych i w każdym razie nie byli to polegli po naszej stronie. Swego czasu próbowaliśmy pozbyć się tej abominacji z wyspy. Pogrom krwiopijców - tak to określili nasi skrybowie w niebiańskiej przystani.

Funeris Venatio:
Funeris wyobraził sobie wydarzenia, o których mówiła Kinraya. Czasy zamierzchłe. Numenor, tak? Dobrze kojarzył? Opowieści te znał tylko z kart opasłych tomiszczy w zakonnych bibliotekach. Przeglądał je nie raz, ucząc się historii. Czerwone morze... Widok musiał być na swój przerażający sposób piękny. Nie fascynujący, nie podniecający, ale po prostu okrutnie piękny. Dopiero gdy człek uświadamiał sobie czemu woda przybiera taką a nie inną barwę, dopiero wtedy czuł cały ogrom przerażenia.
Minęła chwila nim zebrał odpowiednie słowa. Kolejna zanim przemówił.
- Czasy dla mnie tak zamierzchłe, że nawet trudno ogarnąć to moim wątłym i prostym rozumem. Człowiek żyje zbyt krótko, by móc zdawać sobie sprawę z tego ile czasu minęło od wydarzeń, o których mówisz, Kinrayo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej