Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Funeris Venatio:
Ta przygoda trwała raptem trzy dni, które jednak zdawały się być nieskończonością. Funerisowi przyszło zmierzyć się z największym zagrożeniem w swoim dotychczasowym życiu. Pierwszy raz widział demona, pierwszy raz przyszło mu się z jakimś zmierzyć i nigdy nie przypuszczałby, że wyjdzie z tego cało. Ciemne jaskinie rozświetlane tylko migoczącym światłem magicznej kuli przyprawiały o dreszcze. Złowrogie cienie rzucane po ścianach nie dawały spokoju, przywodząc na myśl najstraszliwsze koszmary. Koszmary, które urzeczywistniły się szybciej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Horda piekielnego pomiotu, spaczona anielica, boski demon Markunnr... To zbyt wiele. Dlatego, gdy niosąc Gorna wyszli na powierzchnię, gdy Poeta poczuł na twarzy zimny powiem powietrza, po prostu się popłakał. Hełm miał przyczepiony rzemieniem do pasa, więc jego twarz została odkryta. Zlepione kosmyki włosów, kilkudniowy zarost i zmęczona twarz pokazywały wojownika takiego, jakim jest naprawdę. Południowe słońce oślepiło go, łzy napłynęły jeszcze mocniej. Paladyn chciał zwalić wszystko na to właśnie światło, lecz nie dało się ukryć, że on po prostu płacze, bo tęsknił do życia.
Znaleźli się obok Zariel i grupy zakonników, wśród których było kilku wyspecjalizowanych medyków. Gorn został ułożony na wozie, gdzie od razu otoczyli go opieką. Anielica wspomagała wysiłki chirurgów i ortopedów, którzy za wszelką cenę starali się go utrzymać przy życiu. Poeta położył się gdzieś obok, w świeżym śniegu. Zamknął oczy i delektował się życiem. Nawoływano go i potrząsano kilka razy, zanim udało mu się wrócić z powrotem do rzeczywistości. Otworzył oczy i poczuł ciężar tego, co stało się z jego ciałem. Każdy nerw odezwał się bólem. Złamane żebra paliły i ćmiły, odbierając dech, czego nawet nie zamaskowała wypita wcześniej mikstura. Przebity bok nadal rwał bólem, chociaż mniejszym niż przed kuracją magicznym wywarem. Siniaki zaczęły wychodzić zewsząd. Policzek miał spuchnięty, prawą rękę nieco siną, a kolano ledwo zginał. Jakiś medyk podał mu dwa następne wywary. Gnatozrost, jeżeli dobrze zauważył inskrypcję na buteleczce i większą miksturę leczenia ran, balsam dla ciała i duszy. Po tym wszystkim zasnął na kilka minut.
Następnie zabrali swojego konie, które nadal stały w pomieszczeniu warowni i ruszyli drogą do stolicy. Do domu.
PODSUMOWANIE [DLA LENIWEGO ISENTORA]: Kinraya, anielica i wysłanniczka Zartata, zaaranżowała spotkanie zakonników z Bractwa ÂŚwitu. Nakreśliła zebranym sytuację, jakoby kultyści, którzy zostali kiedyś przez rycerzy rozbici, wracali do pełni swoich sił. Kompania złożona z paladyna Funerisa Venatio, świętej mściciel Patricii de Drake, rycerza Lucasa Paladina, paladyna Gorna Valfrandena i samej anielicy Kinrai, wyruszyła konno do wsi Sowie Sady, w północnej części hrabstwa Revar. Po dotarciu na miejsce odnaleźli spustoszoną i częściowo spaloną wioskę. W pewnej stodole udało im się natrafić na trzy demony, które przesłuchiwały człowieka, członka Rigor Mortis, jak się później okazało. Jednym z demonów był Nasril, skurwiel jakich mało. Uzyskując kilka informacji od umierającego człowieka, kompania ruszyła dalej, w stronę gór i warowni się tam znajdującej. Rozbili w niej obóz i spotkali trzech innych członków organizacji Rigor Mortis, którzy przyłączyli się do nich. Zeszli do podziemi warowni, chcąc przedostać się do wschodniego jej skrzydła. Zabijając kilka demonów, znaleźli się w wielkiej sali wydrążonej w skale, w której znajdowały się piekielnie wyglądające wrota. Po otworzeniu wrót, pokonaniu kilku demonów (a jakże!) i przejściu długiego korytarza, okazało się, że czeka na nich Urzjel, anielica, która została przeciągnięta na stronę otchłani. Po pojedynku z jeszcze większą i jeszcze groźniejszą zgrają demonów, stopieniu się Gorna, pokonano wreszcie spaczona anielicę. Ruszono dalej, w głąb jaskini. Tam odkryto, że Nasril, tamten czerwony skurczybyk, ożywił za pomocą Berła Zewoli awatar boskiego demona Markunnra. Po wyeliminowaniu zagrożenia okazało się, że pod posadzką znajduje się następna sala. Kompania spuściła się na linach do środka i odkryła, że znajdują się tam dziwne posągi, które wyglądają trochę jak grobowce... czegoś. Albo kogoś. Nawet Kinraya tego nie wiedziała. Po tym wszystkim wrócono na górę, gdzie czekała już na wszystkich Zariel z obstawą i grupą medyków. Uleczono ich i zabrano spokojnie do stolicy.
Lucas Paladin:
Lucas pomału dochodził do siebie. Wyprawa, w której wzięło udział Bractwo pokazało, że zawsze trzeba być czujnym, bo zło nigdy nie śpi i tylko czeka na dogodny moment, aby wyjść z ukrycia i zaatakować. Jak lew podczas polowania. Najpierw po cichu, powoli, w ukryciu, a potem zdecydowanie i mocno. Na szczęście z pomocą Zartata udało się przezwyciężyć wszystkie przeciwności. A było ich naprawdę wiele. Demony, Upadły Anioł, Boski Demon, śmierć i zniszczenie. Opuszczając warownię Lucasa uderzył przyjemna woń świeżego powietrza. Obolały rycerz dołączył do reszty swojej drużyny i szczerze ucieszył się na ich widok. Teraz marzył tylko o gorącej kąpieli i ciepłym łóżku w swojej kwaterze.
Isentor:
Kinraya, anielica i wysłanniczka Zartata, zaaranżowała spotkanie zakonników z Bractwa ÂŚwitu. Nakreśliła zebranym sytuację, jakoby kultyści, którzy zostali kiedyś przez rycerzy rozbici, wracali do pełni swoich sił. Kompania złożona z paladyna Funerisa Venatio, świętej mściciel Patricii de Drake, rycerza Lucasa Paladina, paladyna Gorna Valfrandena i samej anielicy Kinrai, wyruszyła konno do wsi Sowie Sady, w północnej części hrabstwa Revar. Po dotarciu na miejsce odnaleźli spustoszoną i częściowo spaloną wioskę. W pewnej stodole udało im się natrafić na trzy demony, które przesłuchiwały człowieka, członka Rigor Mortis, jak się później okazało. Jednym z demonów był Nasril, skurwiel jakich mało. Uzyskując kilka informacji od umierającego człowieka, kompania ruszyła dalej, w stronę gór i warowni się tam znajdującej. Rozbili w niej obóz i spotkali trzech innych członków organizacji Rigor Mortis, którzy przyłączyli się do nich. Zeszli do podziemi warowni, chcąc przedostać się do wschodniego jej skrzydła. Zabijając kilka demonów, znaleźli się w wielkiej sali wydrążonej w skale, w której znajdowały się piekielnie wyglądające wrota. Po otworzeniu wrót, pokonaniu kilku demonów (a jakże!) i przejściu długiego korytarza, okazało się, że czeka na nich Urzjel, anielica, która została przeciągnięta na stronę otchłani. Po pojedynku z jeszcze większą i jeszcze groźniejszą zgrają demonów, stopieniu się Gorna, pokonano wreszcie spaczona anielicę. Ruszono dalej, w głąb jaskini. Tam odkryto, że Nasril, tamten czerwony skurczybyk, ożywił za pomocą Berła Zewoli awatar boskiego demona Markunnra. Po wyeliminowaniu zagrożenia okazało się, że pod posadzką znajduje się następna sala. Kompania spuściła się na linach do środka i odkryła, że znajdują się tam dziwne posągi, które wyglądają trochę jak grobowce... czegoś. Albo kogoś. Nawet Kinraya tego nie wiedziała. Po tym wszystkim wrócono na górę, gdzie czekała już na wszystkich Zariel z obstawą i grupą medyków. Uleczono ich i zabrano spokojnie do stolicy.
Wyprawa zakończonaFuneris Venatio
Aktywność: 1 złoty talent
Opisy: 1 złoty talent
Walka 15 złotych talentów
Bonus rasowy: 1 złoty talent
Bonus pieniężny: 1700 grzywien
Lucas Paladin
Aktywność: 1 srebrny talent
Opisy: 1 srebrny talent
Walka 3 złote talenty, 4 srebrne talenty
Bonus rasowy: 1 złoty talent
Bonus pieniężny: 600 grzywien
Patricia de Drake
Aktywność: 1 srebrny talent
Opisy: 1 srebrny talent
Walka 8 złotych talentów
Bonus rasowy: 1 złoty talent
Bonus pieniężny: 900 grzywien
Gorn z Rivi
Aktywność: 1 srebrny talent
Opisy: 1 srebrny talent
Walka: brak
Bonus rasowy: 1 srebrny talent
Bonus pieniężny: 100 grzywien
//Wynagrodzenie z bractwa otrzymacie kontynuując wątek w kapitularzu.
//Pamiętajcie, by wyleczyć odniesione rany pisząc o tym posty w domostwach. Jeśli nie jesteście wyleczyć swoich ran miksturami zaproście do domostwa witalitę lub udajcie się do szpitala. Sprawdzę to za 24h.
Isentor:
Funeris Venatio zamienił 5 złotych talentów na 15 brązowych oraz 5 złotych talentów na 10 srebrnych.
Isentor:
Patricia de Drake zamieniła 2 złote talenty na 6 brązowych.
Nawigacja
Idź do wersji pełnej