Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nie ma takiego dobra, które powraca złem!

<< < (16/96) > >>

Funeris Venatio:
ÂŚmierć. Wszechogarniająca, przebijająca się przez wszystko śmierć. Tuż przed usypaniem stosu pogrzebowego na ciele małej dziewczynki usiadł niewielki ptaszek, którego Funeris w ogóle nie rozpoznawał. O szarych piórach, z niebieskawych podbrzuszem, długim dziobem, lecz wąskim niczym mizerykordia. O czerwonych, wściekłych oczach. Dziobnął dziewczynkę w dłoń, odrywając kawałek mięsa nad paznokciem. Jeszcze jeden. Jeszcze raz. Poeta już chciał go odgonić, gdy ptaszek... nagle zniknął. Nie było go tam, nie było po nim żadnego śladu. Ręka zamordowanej pozostała nienaruszona, tak jakby nic przed chwilą się nie stało. Paladyn potrząsnął głową. ÂŚmierć. Wszechogarniająca śmierć. Krzyk.
Poeta nie od razu zrozumiał. Zobaczył Lucasa, który podąża w tamtą stronę i Kinrayę, która była tuż za nim. Poprawił chwyt tarczy i miecza i ruszył za nimi, rozglądając się uważnie na boki, czy nie zostaną zaatakowani znienacka. Intuicja podpowiadała mu, że żadna niematerialna istota nie czyha w tej chwili na ich życie. Dotarli do stodoły i usłyszeli kilka słów urywanego krzykami dialogu dwójki postaci.
- Ludzka gnido? - zapytał szeptem Funeris. Nie wiadomo czy do siebie, czy do kogoś innego. Spojrzał na Lucasa i Kinrayę, którzy stali tuż obok niego, zaraz przed wejściem do stodoły.
- Wchodzimy z zaskoczenia? Drzwi można spróbować zniszczyć telekinezą.

//Jaka jest wytrzymałość drzwi? Da radę je zniszczyć za pomocą telekinezy? No i może najpierw: są zaryglowane, czy można je po prostu otworzyć?

P.S. Miałem zamiar wziąć ze sobą taru, chowańca. Mogę napisać teraz, że sobie gdzieś tam hasał do tej pory, a teraz właśnie nas dogonił? Albo że uciekł z domu i podróżował za Patty i Gornem, czując na nich mój zapach? Bo bym chętnie sprawdził jak się z takim zwierzakiem na wyprawy chodzi.

Lucas Paladin:
Lucas nie zamierzał tym razem popełnić tego samego błędu. Tortury nie oznaczały śmierci. Słyszał dwa głosy, więc spodziewał się dwóch osób. Torturowanego i torturującego. Nie mógł pozwolić, aby kolejnej ludzkiej istocie odebrano życie. Stodoła miała 10 metrów długości, szacunkowo sądząc przeciwnik mógł się znajdować jakieś 5 metrów od rycerza. Założył ciężką pawęż na plecy i delikatnym pchnięciem starał się otworzyć drzwi. Trzymając buzdygan w pogotowiu był gotów do ewentualnego biegu lub rzutu bronią w stronę niedoszłego zabójcy.

Patty:
//Wziąłem Gorna ze sobą, pisałem o tym w poście z kupnem konia. Założyłem też, że znam drogę, bo nie chcę przeciągąć nadmiernie wyprawy, tylko dotrzeć do reszty grupy i kontynuować zadanie.

Funeris Venatio:
Funeris schował miecz do pochwy. Prawą wolną dłonią zrobił młynek. Szybki, oszczędny, by rozluźnić ewentualne napięcie panujące w stawach i ścięgnach. Z głębi swojej duszy zaczerpnął porcję energii magicznej, która kłębiła się w każdym człowieku. W obecności anielicy sztuka ta przyszła mu zaskakująco łatwo, nawet nie spostrzegł kiedy świetlista kula zaczęła kłębić się w jego dłoni. Lucas postawił pierwszy krok. Poeta przelał swoje emocje w ten pocisk i trzymał je tam, kłębił. Sfera rosła i rosła, przybrała rozmiar armatniej kuli, świeciła się i wierciła niespokojnie niczym dziecko, które pragnie wyrwać się i bawić. Lucas postawił drugi krok. Paladyn nie wypowiadał inkantacji Izeshar, gdyż jeszcze nie chciał uwalniać zaklęcia. Czekał, aż drzwi otworzą się szerzej i ujrzą to, co znajduje się w środku. Albo raczej kto. Swąd palonego mięsa rozniósł się wokół.

Gorn Valfranden:
Gorn który siedział za Patty zaczął mówić.- Cholera, chociaż jesteśmy daleko mam bardzo złe przeczucia. Zaraz potem pomyślał.- Szybciej ogierze szybciej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej