Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Funeris Venatio:
//Napisałem, że ja z Lucasem dojechaliśmy do Kinrayi. To co, nagle wszyscy spędzili noc w stajni?
Kinraya:
- Nie będziemy na nich czekać.
Kinraya zwróciła się z prośbą do strażnika północnej bramy, przekazała mu instrukcje, które miał przekazać spóźnialskim rycerzom. Anielica zasiadła na swym białym ogierze, spojrzała raz jeszcze na strażnika to na miasto i znów na strażnika. Skinieniem głowy pożegnała się z nim.
- Pojedziemy północnym szlakiem w kierunku hrabstwa Revar.
Funeris Venatio:
- W takim razie ruszajmy. - Funeris spiął delikatnie konia ostrogami, kopyta zaskrobały o bruk i trójka wędrowców na dwóch wierzchowcach ruszyli na szlak. Patty i Gorn na pewno ich odnajdą jak tylko uporają się ze swoimi problemami w stajni.
Zostawili miasto za sobą. Wieże, mury, budynki mieszkalne i zakłady pracy zwykłych ludzi, elfów, krasnoludów, maurenów i sam Zartat tylko wie kogo jeszcze. Z samego rana gwar dobiegający ze stolicy niósł się jeszcze na kilka kilometrów za ostatnią bramą, za ostatnim posterunkiem. Gościńcem podróżowali kupcy, rzemieślnicy, łachmaniarze i żebracy. Każdy miał jakiś cel, takoż i oni, rycerze, paladyni i aniołowie. A raczej rycerz, paladyn i jedna anielica.
- Spodziewamy się zastać jakieś niebezpieczeństwa na szlaku? Przyznam się szczerze, że nie podróżowałem jeszcze nigdy tym traktem i po prostu nie wiem czego się możemy spodziewać. - Pytanie było rzucone raczej w eter, nie konkretnie do Lucasa, czy Kinrayi. Jeżeli któreś z nich odpowie, to dobrze. Jeżeli nie - też większej szkody nie będzie.
//Dzisiaj wieczorem mnie nie będzie, więc pogadacie sobie sami. W środę nie ma mnie cały dzień najprawdopodobniej.
Kinraya:
Czas podczas podróży płynął wyjątkowo monotonnie, Kinraya postanowiła więc włączyć się do dyskusji.
- Jedyne czego możemy się spodziewać i jest to wręcz pewne to mróz. Sowie Sady leżą kilkanaście kilometrów pod pasmem górskim na północy wyspy. Będzie tam nieco chłodniej ale nie powinniśmy natknąć się na śnieżne zaspy, nie tak nisko. Oby zadanie nie wyprowadziło nas na wyższe tereny.
Funeris Venatio:
Podróż przebiegała bardzo monotonnie. W chuj monotonnie, jakby powiedział Poeta, gdyby nie był Poetą. Ale nim był, więc tego nie powiedział.
- Pora roku nie sprzyja wycieczkom w wyższe partie terenu. W wysokich górach pogoda potrafi zmienić się w mgnieniu oka, z bezchmurnego nieba w straszną ulewę.
Zastanawiał się ile jeszcze ta podróż może trwać...
- Lucasie, słyszysz mnie? Propozycję dla Ciebie mam. Wojenną.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej