Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Isentor:
Urzjel przemieściła się 8 metrów od wojowników unikając ich śmiertelnych ataków. Wypaczona anielica nastroszyła skrzydła unosząc je lekko ku górze tuż przy głowie, po czym wystrzeliła w rycerzy śmiercionośnymi piórami. W kierunku każdego z was mknie śmiercionośne pióro.
Kinraya:
Kinraya niezdarnie usunęła się z pola walki doczołgując się do rannego Gorna. Położywszy dłonie na jego ranach wytworzyła świetlisty błysk, który opatulił ranne ciało paladyna kojącym całunem. Dzięki temu zabiegowi ranny zostanie utrzymany w stagnacji, do momentu zdjęcia całunu. Jego stan nie pogorszy się, zaś kiedy walka zakończy się zostanie zaniesiony do witality.
Funeris Venatio:
Sztylet chybił, miecz chybił, nawet kiścień Patty chybił. Zartacie, daj mi siłę, bym skończył z tą s... abominacją. Funeris nie mógł zwlekać, gdy Urzjel przemieściła się kilka metrów od nich, on sam porwał znów za pomocą telekinezy poderwał swój srebrny sztylet i cisnął nim w stronę spaczonej anielicy. Liczył, że tym razem doleci on do celu, wbijając się w tors tej piekielnej kobiety. Była to walka cios za cios, zwłaszcza zważywszy na to, że i ona posłała w ich kierunku dwa śmiercionośne pociski. Pióra ostrzejsze niczym magiczne rudy metali mknęły przed siebie w dzikim świście. Nastroszone skrzydła dodawały twarzy anielicy groteskowości, ale i jakiejś demonicznej zaciętości. Poecie nie pozostało nic innego, jak tylko przemieścić się kilkadziesiąt centymetrów za nią, nieco z lewej. Komórka po komórce, atom po atomie, jego ciało zdematerializowało się w taki sposób, w jaki przed momentem zniknęła Urzjel. Będąc na powrót w całości w swoim ciele, Funeris ciął szybko na odlew, obracając się na pięcie. Chciał przejechać swoim ostrym mieczem po jej plecach, zagłębiając się w kręgosłup. Piruet kończył się w pozycji, gdzie oddzielony był od niej swoją herbową tarczą.
Isentor:
Urzjel błyskawicznie odwróciła się w piruecie parując cios Funerisa swym ostrzem otchłani.
Patty:
Korzystając z okazji, przemieściłam się za plecy anielicy, jednocześnie wznosząc kiścień do ciosu i dobywając srebrnego sztyletu. Z racji wykonywania bloku przeciw atakowi Funerisa nie mogła nic zrobić w przypadku mojego ataku, co skrzętnie wykorzystałam, pojawiając się za nią i atakując jednocześnie sztyletem i kiścieniem. Srebrna kula i ostrze szybko opadały ku ciału naszej arcyprzeciwniczki, zdolne wyrządzić jej poważne szkody. Kiścień zmierzał prosto ku głowie, zaś sztylet uderzał w bok, zgodnie z najstarszymi zasadami uderzania kosą pod żebro.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej