Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Isentor:
Wytracona z rownowagi Urzjel chybila zatapiajac ostrze otchlani obok kleczacej Kinrai.
Funeris Venatio:
Wpadli na siebie, ostrze otchłani przeleciało obok klęczącej anielicy, przedłużając jej ten żywot o przynajmniej kilka dodatkowych chwil. Funeris powinien mieć Urzjel po swojej lewej, odgrodzony od niej swoją srebrną tarczą i jej własnym mieczem zatopionym w kamień. Niewiele więc czekając, spróbował ciosu z piruetu, tnąc na odlew poziomo, płasko przez korpus, wykorzystując moment, gdy spaczona złą wolą archanioł jeszcze nie do końca zorientowała się, co się właśnie stało i dlaczego Kinraya nie leży na posadzce pozbawiona swojej głowy. Wbiegając na nią taranem Poeta wiedział, że tylko takie błyskawiczne połączenie tych dwóch ataków może przynieść jakiś skutek. Urzjel wytrącona z równowagi mogła nie zdążyć zasłonić się przez następującym w tej samej chwili ciosem. Taką miał przynajmniej nadzieję. Dla pewności jednak, już podczas obracania się, wyrwał za pomocą telekinezy swój srebrny sztylet z małej pochwy przy pasie. Skierował go prosto w tors anielicy, nadając mu dużą prędkość i zabójczą moc. Ostrze powinno zatopić się w niej jak ciepły nóż w maśle.
//Isu, daj teraz napisać posta Nifkowi, nie odpisuj jeszcze. No, chyba że chcesz ją od razu zabić, to ok. :D
Patty:
Widząc atakującego Funerisa nie traciłam czasu i zawinęłam kiścieniem, przemieszczając się tuż obok zmutowanej anielicy. Nie miałam wykrystalizowanego planu, chciałam po prostu zadać jej jak najszybciej możliwie jak najwięcej obrażeń. Pojawiłam się tuż obok naszego nowego arcywroga, srebrna, kolczasta kula była w idealnym punkcie, wystarczyło włożyć nieco siły, by ta runęło prosto na głowę Urzjel.
Gorn Valfranden:
Gorn nadal był nieprzytomny. Przypomniał sobie jak razem z Iroh i Riordianem, uciekł z największej kopalni siarki nalężącej do demonów. Kopalnia ta znajdowała się blisko zamku jednego z przywódzców demonów. Pamiętał że to on rozpoczął powstanie. I był jedną z zaledwie 3 osób[wymieniłem je wyżej] które przetrwały rewoltę i zbiegły z krainy demonów. Gorn miał na sumieniu wiele osób które brały udział w rewolucji. Jednak uważał że lepiej jest im na górze, niż wśród demonów które i tak by ich skatowały niekończącą się pracą. Lepiej zginąć z honorem, w walce. Niż powoli z bólu i rozpaczy.
// I tak nie mogę walczyć, więc przynajmniej opowiem o przeszłości.
Lucas Paladin:
Lucas był wciąż w gotowości. Czekał, aby w razie czego wkroczyć i osłonić swoich silniejszych przyjaciół. Jego pawęż odparła ognisty atak białego demona, jednak teraz czychał na nich Upadły Anioł. A właściwie Anielica. I to tak potężna, że zwyciężyła Kinrayę, która umiejętnościami przewyższała wszystkich w tym pomieszczeniu. A mimo tego Urzjel dała jej radę. Potęga Anielicy była zatem niewyobrażalna dla nich, zwykłych śmiertelników. Zartacie, Ty, który chronisz swych wyznawców, daj nam siłę, abyśmy przeciw złu, które na zgubę naszych dusz krąży po świecie, Twoją mocą strącili je w Otchłań. Lucas wiedział, że nie ma szans w walce, dlatego wspomagał braci i siostry modlitwą. Choć tyle mógł zrobić na chwilę obecną.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej