Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nie ma takiego dobra, które powraca złem!
Gorn Valfranden:
Gorn który chociaż nadal był zawieszony w nieprzytomnośći, nie miał nic do roboty poza rozmyślaniem i takimi pierdołami. Niech to diabli, gdybym tylko mógł się ruszyć.
Isentor:
Siłując się z Funerisem mieczem otchłani zaatakowana Urzjel nie mogła wyprowadzić rozsądnego bloku przeciwko broni Patty. Dlatego improwizując wykonała blok osłaniając się przed ciosem swymi skrzydłami.
Funeris Venatio:
Funeris skręcił dłoń w nadgarstku, by wyminąć jej zastawę. Chciał poluźnić chwyt, by jego ostrze przeszło dołem, kiedy jej napierał nań z góry. Szybkie przełożenie, niewielki quasi-młynek i miał okazję znaleźć się w korzystniejszej pozycji. Atakując z finty, ciągnąc brzeszczot w swoją stronę i na zewnątrz, miał chęć dokończyć pierwotny atak i rozpłatać jej ciało. Przez krótką chwilę, dosłownie niczym mignięcie, przeszło mu przez myśl, czy jego rzucony chwilę wcześniej za pomocą telekinezy sztylet nie trafił przypadkiem celu.
//Isu, przy blokowaniu Urzjelką zapomniałeś, że leci w nią też sztylet. To było tak: przemieściłem się, ale chwilę wcześniej rzuciłem w nią sztyletem za pomocą telekinezy. Leciał szybko, więc wiesz... Ona się obróciła do mnie przodem, ale ciągle stała w tym samym miejscu (nie pisałeś, że zmieniła pozycję). Dopiero potem podleciała Patty, atakując ją od tyłu. I dopiero wtedy ona się zasłoniła w jakiś sposób swoimi skrzydłami. Tak logicznie rzecz na to patrząc, ten sztylet powinien dolecieć i (że się tak nieładnie wyrażę) jebnąć ją między łopatki. Powiem więcej: on musi jebnąć ją między łopatki, że jeszcze raz użyję tak nieładnego określenia, które nie przystoi Funerisowi Venatio herbu Radwan, baronowi Kadev, paladynowi i Marszałkowi Bractwa ÂŚwitu.
Dziękuję za uwagę.
Isentor:
Za Urzjel stała Patty, której atak został sparowany przez skrzydła anielicy. Funeris siłując się z ostrzem otchłani zauważył, że rzucony wcześniej sztylet ugodził Urzjel zatapiając swe ostrze nieco poniżej obojczyka pod prawym ramieniem. Przeklęta anielica zrozumiała, że Funeris jest nico lepszym szermierzem i w bliskim spotkaniu może w końcu ją zranić. Pokuta z niebios, była jej rozwiązaniem. Urzjel wyskoczyła 3 metry w powietrze...
Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.
//Umknęło mi o tym sztylecie. Tylko nie ma czegoś takiego jak rzucanie telekinezą. W umiejętności opisane masz jak używanie telekinezy wpływa na czary. Zaklęcia o niemal zerowej masie. Masz tam zapis odnośnie przedmiotów "Waga unoszonych telekinezą przedmiotów nie może przekraczać 3kg.". Chodzi o unoszone przedmioty, nie zaś miotane przy pomocy telekinezy. Gdyby to był zwykły rzut sztyletem to również brak jakichkolwiek informacji na temat precyzyjnego rzutu w zasadach gry. Takie są zasady i należy ich przestrzegać. Wiem, że niektóre zapisy umek są archaiczne ale na szczęście Izba Lordów pracuje teraz nad nimi. Przynajmniej wiesz nad jakimi zmianami można popracować. ;)
Funeris Venatio:
Musiał wyczekać. Nie mógł odskoczyć od razu, bo by go dopadła. Zmiażdżyła, przeszyła swoim ostrzem i wyrwała wnętrzności. Kiedy anielica była już w powietrzu, on jeszcze stał. Nie minęła jeszcze sekunda, lecz ona zaczynała już opadać. Centymetr po centymetrze, cal po calu. Zmierzała w dół, wyciągając przed siebie swój miecz, wykuty w otchłani brzeszczot godny prawdziwego demona. Poeta wyczekał jeszcze ułamek jednostki czasu i zniknął z jej pola widzenia. Pojawił się w nieskończenie krótkim czasie zaraz obok, jakieś dwa metry dosłownie. Poczuł na swoim ciele pewną jakby bryzę. To fala uderzeniowa, która na szczęście zdążyła się rozproszyć. Venatio znajdował się teraz w takim miejscu, że miał jej prawy bok przy sobie. Korzystając z tego, że ona ledwo co wylądowała i mogła nie zdążyć zareagować, Poeta zaatakował szybko. Miał długie ramię, odpowiednią wielkość klingi i jeden mały krok w zapasie, więc przeciągle ciął od góry. Mierzył w obojczyk. Miał nadzieję zagłębić żądnego krwi Nelthariona w jej ciele, odciąć skrzydło, bądź zgruchotać i zniszczyć ramię. Nie ważne szczegóły, ważne obrażenia.
//Ten sztylet, to jest nadal w jej ciele? Bo jeżeli tak, to post ma drugą część. Z twojego postu można wywnioskować, że tak właśnie jest.
Wbity sztylet wykonany z czystego srebra niwelował działanie demonicznego witalizmu Urzjel. Dzięki temu rana nie zasklepiła się, nie zregenerowała. Wiedział, że ona odczuwa ból z tym związany, że rana ją dotknęła. Musiała. Dla pewności podczas ataku mieczem spróbował wbić jeszcze głębiej sztylet za pomocą telekinezy. Wykręcić go w środku, przesunąć, przeorać wszystkie arterie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej