Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miękki niczym skała

<< < (6/12) > >>

Funeris Venatio:
Szeklan dotarł nareszcie tam, gdzie powinien. Zajęło mu to dużo za dużo czasu, ale jednak tutaj jest. Szedł, szedł aż doszedł. W innej sytuacji pewnie by go jakaś dziewoja za to wychwalała pod niebiosa, ale jednak teraz bardziej powinno mu zależeć na tym, by dojść relatywnie szybko. Cóż, takie życie. Z definicji jest okrutne i kopie w dupę jak, nie przymierzając, ogier, który się na klacz zapatrzył nieco zbyt długo.
Kawałek przed urwiskiem, które wcześniej wskazywał Roger, widać było wyraźnie, że ktoś przy murze majstrował. Ciasno spasowane kamienie wyglądały, jakby ktoś je okładał godzinami wielkimi młotami albo kilofami, lecz nikt niczego takiego nie słyszał ani nie widział. Poza tym takie zachowanie zostawia ślady, lecz żadnych nie odkryto. Widać było małe pęknięcia, wyżłobienia, ślady wytężonej pracy. Od krawędzi muru do zaczynającej się zaraz skarpy było jakieś sześć, może siedem metrów.

//Jest godzina 19.30

DarkModders:
Szeklan zrobil ogledziny uszkodzeniom. Jeszcze raz przepatrzyl okolice muru i ruszyl dalej. Po kilkuset metrach dotarl do kolejnej czesci muru. Stanal kolo niego i zaczal sprawdzanie muru od najmniejszego kamyka jednakze przeszkadzalo w tym mrok, ktory powoli zapadal

Funeris Venatio:
//Nie wiem ja ty sobie wyobrażasz dotarcie do "kolejnej części muru". To jest mur, kurwa. On się ciągnie i ciągnie. Taka jego natura, z tym nie wygrasz, nie ma co walczyć. Koniec i kropka.

Cały odcinek, który miał sprawdzić wyglądał podobnie. Pęknięcia były raz większe, raz mniejsze. Raz całkiem regularne, raz całkowicie przypadkowe. Największe uszkodzenia znajdowały się dokładnie na środku urwiska, mniej więcej kilometr od każdej z jego krawędzi, jakieś 1800 metrów od południowej bramy bractwa. Tam faktycznie kamień był widocznie podgryziony, w niektóre wyrwy można by było włożyć pół przedramienia.

//Podpowiem, zerknij pod nogi. ÂŚciana to nie wszystko.

DarkModders:
Szeklan konczyl juz sprawdzanie i ostatni raz rzucil wzrokiem na mur i usiadl na ziemi ocierajac pot z czola. Po przemarszu tylu kilometrow chcialo mu sie pic ale Roger zakazal mu picia piwa na warcie a nic innego w plecaku nie mial. Sciahnal plecak z pkecow i otworzyl go przeszukujac go za jakia kolwiek woda. Oderwal na chwile oczy i przemiezyl podloze na, ktorym stoi

//Dzieki za podpowiedz ale nie trzeba bylo :)

Funeris Venatio:
//To stoisz, czy siedzisz? I jak już zacząłeś wreszcie używać narracji w jednej z osób, to jeszcze popraw używanie czasów. Też jeden jest pożądany.

Wytarł swoim tyłkiem kilka śladów butów i jakichś niezidentyfikowanych tropów. Nie wiedział, do kogo ani czego należą, ale teraz to i tak już bez znaczenia. Stały się po prostu rozmazaną kupą... wszystkiego. Trudno w tej chwili określić skąd i w którą stronę się one rozpierzchały, niestety. Z oddalonych nieco drzew podniosła się chmara ptaków, która uleciała na północny zachód.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej