Tereny Valfden > Dział Wypraw
Miękki niczym skała
DarkModders:
-A to co- powiedział patrząc na ślady, które przed nim były. Wstał szybko z ziemi i odrzucił plecak na bok przypatrując sie uważnie śladą. Jednak ślady były już rozmazane od jego siedzenia.
-Cholera rozmazałem je...... jasny szlak- powiedział wstając z ziemi. Otrzepał sie z kurzu i wziął plecak udając sie w stronę strażnicy gdzie przebywał Roger. Droga sie przed nim strasznie dłużyła jednakże po kilku godzinach dotarł do strażnicy kowalskiej. Wszedł do środka i zaczął sie rozglądać za Rogerem. Po chwili znalazł go tam gdzie zawsze. Podszedł do niego i zameldował sie mówiąc:
-Sir znalazłem ślady czyichś stóp przy murze jakiś kilometr temu tylko jest jeden mały problem. Nie zauważyłem ich wcześniej i usiadłem na nich zamazując je nie co- powiedział drapiąc sie po głowie
Funeris Venatio:
- Czego mnie budzisz, ciołku? Działasz mi na nerwy. ÂŚlady stóp, tak? Hmm... A nie pomyślałeś, że to przez patrole, które tamtędy chodzą za dnia? Co ty w ogóle tutaj robisz? Przecież mówiłem na samym początku, jeszcze wczoraj, że nocą nikogo nie mogę tam posłać. A właśnie teraz jest jebany środek kurewskiej nocy!!
//Kilka spostrzeżeń: *śladom, nie śladą. *szlag, nie szlak. Do tego nie stawia się więcej niż trzy kropki (już nie wspomnę, że dałeś przecinki). Przed myślnikiem jest spacja. Brakuje polskich znaków w niektórych miejscach. I za dużo powtórzeń. Następnie: szedłeś kilka godzin odcinek, który ma jakieś półtorej kilometra? Co ty? Czołgałeś się na plecach, i to jeszcze do tyłu? No c'mon...
Mam nadzieję, że zwrócisz na to uwagę przy następnych postach, to Ci od razu lepiej pójdzie i nie będę Cię musiał zrzucić z tego urwiska. :)
DarkModders:
-To mi nie wygląda na ślady butów strażników. Sam musisz to zobaczyć Sir- powiedział
//Nie jestem za dobry w ortografii :). Wcześniej mi napisałeś że za szybko ide.
Funeris Venatio:
//Nie za szybko, tylko za daleko.
- Odsypiam właśnie całodniową wartę. Spieprzaj. - Roger Waters wypchnął Cię z małej komnatki, w której spał i zamknął drzwi na zasuwę.
//Szkoda, że zignorowałeś ten wzbijający się w niebo klucz przepłoszonych ptaków.
//Jest godzina 23.53.
DarkModders:
Szeklan westchnął i w tym czasie przypomniało mu sie że, kiedy przesiadywał koło muru coś spłoszyło ptaki na drzewach. Wyciągnął toporek z plecaka i włożył go w pas, który był przepasany. Zapalił pochodnie i ruszył w to samo miejsce co był wcześniej. Miał przeczucie że coś tam jest podejrzanego tylko wcześniej na to nie zwrócił uwagi. Ruszył szybkim krokiem w tamto miejsce co wcześniej.
//Zawsze można do niego powrócić jeśli nie jest za późno :)
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej