Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miękki niczym skała

<< < (4/12) > >>

Funeris Venatio:
- W takim razie zajmij się sprawą. Masz całkowicie wolną rękę. Jeżeli będziesz czegoś potrzebował, powołaj się na mnie. A teraz i na mnie czas, swoje obowiązki również mam. Jak się czegoś dowiesz, kieruj się do mnie.

DarkModders:
Szeklan zajal warte na murach. Przez pol dnia nic sie nie dzialo ciekawego. Dzien sie juz chylil ku nocy. Szeklan usiadl na murach i opsrl sie kolo blanki. Z dolu dobiegaly jedynie ostatnie glosy straznikow, ktorzy zbierali pozostalosci towarow. Szeklan siegnal do wczesniej sciagnietego plecaka i wyjal buteleczke piwa. Otworzyl je i napil sie porzadnego lyka. W pewnej chwili uslyszal czyjes kroki jednak to nie byly kroki straznikow dobiegaly zza muru. Wstal szybko i zaczal przeszukiwac tereny po za murem. Nagle osunely sie kamienie. Szeklan pochwycil pochodnie, ktora zabral ze soba i przyswiecil za mur. Z takiej wysokosci w nocy za duzo nie bylo widac. Po chwili Szeklan znowu uslyszal osuwanie sie kamieni kilka metrow dalej. Szeklan porozgladal sie dookola i skapnal sie ze ze w okolicy w tym czasie nie ma zadnego straznika w tym czasie. Szybko pochwycil plecak i ruszyl w kieeunku Rogera. Po chwili doszedl do wiezy i zeszedl z niej na sam dol gdzie przesiadywal Roger. Podszedl do niego i zawiadomil go:

-Sir, mam dla Ciebie informacje- powiedzialem

Funeris Venatio:
- Tak? Co Ci się udało ustalić siedząc na szczycie muru przez pół dnia? Z tego, co widziałem, to nawet nie ruszyłeś się w miejsce, o którym mówiliśmy. To nie tutaj mamy problemy, rekrucie, tylko tam, na zachodzie. To piwo, które wypiłeś, mocne było? Jest halucynogenne? Czy po prostu wpadłeś na rozwiązanie sprawy, której nawet nie zbadałeś?

DarkModders:
Szeklan wyszedl z wiezy wsciekniety na rycerza ale ruszyl w strone zachodniego muru. Jednak to co mowil Roger bylo prawda mur byl strasznie popekany a gdzie nie gdzie byly dosc powazne wyrwy w murze. Mozna tam bylo spokojnie wlozyc piesc. Szeklan ruszyl dalej za peknieciami. Po dwoch kilometrach pekniecia zaczynaly byc rzadkoscia ale w kazdej chwili mur moze sie zawalic jesli nie znajdzie sie przyczyny. Szeklan dobrze przepatrzyl wyrwy i pekniecia. Od razu bylo widac ze tego natura nie zrobila. To bylo zbyt precyzyjne. Szeklan ruszyl na mur i wchodzac do wiezy natychmiast skierowal sie na zachod. Przeszedl kolejne dwa kilometry i zatrzymal sie na gorze w tym samym miejscu co wczesniej. Na poczatku przepasc wygladala normalnie. Nic nie bylo widac oprocz wielkiej przepasci. Szeklan oparl sie o blanki i wpatrywal sie w dol. Slonce juz gorowalo na horyzoncie. Nagle cos oslepilo Szeklana. Odsunal sie w bok i po chwili zobaczyl miejsce skad dobiegalo swiatlo. Nizej muru pod jednym z zaglebien przepasci znajdowala sie dosc spora pulka skalna na, ktorej lezala jakas metalowa rzecz. Mam rozwiazanie pomyslal Szeklan i ruszyl szybko do Rogera zawiadomic o calej sprawie. Kiedy wchodzil do wiezy zastal Rogera schodzacego ze wschodniego muru. Podszedl do niego i oznajmil:

-Sir znalazlem cos co moze Cie zainteresowac. To moze byc przyczyna pekania muru tylko musisz udac sie ze mna w jedno miejsce na murze zachodnim- powiedzialem do rycerza

Funeris Venatio:
- Mam nadzieję, że tym razem jest to coś konkretnego i że należycie podszedłeś do sprawy. Prowadź więc i opowiadaj.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej