Tereny Valfden > Dział Wypraw

Miękki niczym skała

<< < (3/12) > >>

DarkModders:
-Nie wiem. Nie znam go a do tego nie wiem jak wyglada a jesli Ty nie jestes Rogerem to pokieruj mnie do niego- powiedzialem

Funeris Venatio:
- No właśnie do tego piję, rekrucie. Nie znasz mnie, nie znasz też Rogera, ale założyłeś od razu, że to ja nim jestem. Do tego przy zwracaniu się do osób wyższych stopniem należy dodać jakikolwiek zwrot grzecznościowy. Bo nie przypominam sobie, byśmy przeszli na "ty"... - rycerz zawiesił głos na dłuższy moment, mówiąc ostatnie zdanie. Nie czekał jednak na żadną odpowiedź, tylko postąpił kilka kroków do przodu, spoglądając na blanki zwieńczające mur przy południowej bramie, które stykały się z wieżą, którą nazywano kowalską. Wypatrzył tam rycerza, którego zawołał i pomachał mu ręką. Ten mu odmachał.
- Widzisz tego człowieka? To jest właśnie Roger Waters, rekrucie. A teraz odejdź, nie trać mojego cennego czasu.

DarkModders:
-Dzieki Sir- powiedzial Szeklan do rycerza i udal sie w kierunku wiezy. Straznicy przepuscili go i mogl spokojnie wejsc na gore. Wieza byla ogromna. Z blankow mozna bylo spokojnie ogladac panorame Bractwa Switu. Szeklan rozgladnal sie po murach i po chwili zauwazyl rycerza, ktorego wczesniej wolal tamten rycerz z dolu. Podszedlem do niego i uklonilem sie na przywitanie i powiedzialem.

-Witaj Sir. Jestem Szeklan z Tihios. Przysyla mnie do Ciebie Gerin- powiedzialem

Funeris Venatio:
//Taki tryb prowadzenia narracji urąga podstawowym zasadom epiki... Zartacie, daj mi siłę, bym go nie zrzucił z tych murów z okrzykiem: THIS IS BRACTWO !!!

- Ach, więc to Ciebie nadesłali. Pozwól, że wyłożę Ci pokrótce sprawę. Mamy pewien problem z murami, dokładnie takimi, jakimi teraz się przechadzamy - bo przechadzali się, jak dobitnie mogli ocenić inni, którzy wtedy znajdowali się w pobliżu. - Przy tym urwisku, które widzisz nieco bardziej na zachód, gdzie korony drzew nie dosięgają nawet połowy muru obronnego, występuje pewien problem. Mniej więcej w miejscu, które jest oddalone od tej skarpy o jakieś pięćset metrów, zaczyna się kruszyć mur. Ciągnie się to tak aż przez dwa kilometry niemalże, do końca urwiska tegoż urwiska, które niknie za zakrętem muru i następnymi wieżami obronnymi. Rzecz niesłychana, kamień nie powinien sam pękać, ktoś więc musi mu pomagać. Ktoś, komu zależy bardzo na jego uszkodzeniu. Moi podopieczni nic nie wykryli, więc posłałem po pomoc kogoś świeżego. W dzień wysyłane są tam patrole, po nocach więcej osób musi obstawić mury na szczycie, ale oni nic nie dostrzegają. Udasz się na obchód i zbadasz sprawę. Masz jakieś pytania, młodzieńcze?

DarkModders:
-Nie, nie mam Sir- powiedzialem

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej