Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ryk poruszający niebem i ziemią
Canis:
- Ja nic wartościowego... wożę żelazne narzędzia.
- Sprawdźmy.
powiedział i za pomocą psioniki zdarł materiał przykrywający zawartość wozu. Na wozie znajdowały się przeróżne bronie w nienajlepszy stanie, uszkodzone, skorodowane, niektóre złamane... a to były bronie, nie narzędzia żelazne.
Nawaar:
- Ooo panie. Dokąd zawozisz tę broń, co?. Jeżeli do jakiś buntowników, albo innych szuj będziemy musieli to skonfiskować. Chyba, że masz na stanie jakiś ciekawy miecz na przykład z czarnej rudy. Może, być nawet zniszczony z chęcią taki przyjmę jak i mój przyjaciel, by takim nie pogardził. Elf chyba sam nie wiedział na, co liczy, ale może jakimś cudem miał taki na stanie.
Canis:
Salazar spojrzał na bronie jakie tam były i znalazł dwie ciekawe rzeczy, jedną był zniszczony mithrillowy łuk refleksyjny, oraz zniszczony bułat jednoręczny z ilsumirskiego szkła. Jaszczur ręką uciszył woźnicę i powiedział do kompana.
- Wolisz ten zniszczony łuk czy kasę o podobnej wartości. - Po czym spojrzał na woźnicę wymownie, że będzie go to kosztować więcej niż zakładał.
Nawaar:
- ÂŁukiem nie pogardzę, ale jednak po większym zastanowieniu wybieram gotówkę, bo zrobienie takiego łuku wyjdzie zacznie taniej. Elf się uśmiechnął na widok łuku nie sądził nawet, że z takiego materiału, może być dlatego sobie gdzieś taki zamówi.. - Rozumiem, że bierzesz bułat?. Pewnie wam magom, przyda się bardziej niż łowcy takiemu jak ja. Nathaniel nie mógł uwierzyć jaki fart mu się przytrafił i nadal się uśmiechał.
Canis:
- Mi też nie zależy na bułacie, więc woźnico dajesz po 150 grzywien każdemu z osobna za pomoc i możesz jechać dalej. Chyba, że nie chcesz jechać dalej żywy.
- J-już macie dajcie mi spokój... -powiedział jąkając się i rzucił wam dwa mieszki każde z odliczonymi grzywnami w ilości 150 sztuk. Odjechał w kierunku miasta.
- Co myślisz Nathanielu... wracamy do miasta?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej